Sentencja


Wszystko płynie... Ale nie sądzę, żebym to wszystko chciał wyłowić!

Informacje dla Gości

INFORMACJE DLA GOŚCI

Ponieważ nikt nie jest w stanie sprawdzać na bieżąco całego bloga, wprowadziłem moderację komentarzy do starszych wpisów. Nie zdziwcie się więc, jeśli Wasz komentarz nie pojawi się tam od razu. Nowe wpisy można komentować normalnie, tak jak dotychczas - bez moderacji.


poniedziałek, 20 lipca 2026

Skup złomu

     Przez kilka ostatnich dni przeżywałem kolejny remont w mieszkaniu. Tym razem działo się to całkowicie bez udziału mojej woli. Otóż, w naszych starych, popeerelowskich blokach z wielkiej płyty, nie było instalacji hydraulicznej do ciepłej wody. Uzyskiwaliśmy ją z własnoręcznie zamontowanej, gazowej termy. Spółdzielnia mieszkaniowa zapowiedziała swego czasu, że zdemontuje termy i zamontuje nam „drugą rurę” – i odtąd będziemy mieli ciepłą wodę bezpośrednio z instalacji.

     Gdy się wprowadzaliśmy, nie ruszaliśmy łazienki. Była w miarę w dobrym stanie, a my musieliśmy w wielkim pośpiechu doprowadzić mieszkanie do stanu używalności. Zatem, mimo nienajlepszego wystroju i gdzieniegdzie popękanych kafelków, skończyło się jedynie na wymianie kabiny prysznicowej. Gruntowny remont łazienki odłożyliśmy na bliżej nieokreśloną przyszłość.

     Ale z czasem owa przyszłość nadeszła. I z powodu zapowiedzi spółdzielni, z roku na rok była odkładana. No bo po co remontować pomieszczenie, skoro lada dzień wejdą fachowcy z młotami pneumatycznymi i będą je rozkuwać, żeby położyć rury od gorącej wody? Trwało to ładnych parę lat, zanim wreszcie się do tego zabrali, a w międzyczasie łazienka zaczęła domagać się remontu coraz bardziej natarczywie.

     Wreszcie przyszli. Zdjęli termę, rozkuli ścianę, zostawili po sobie tradycyjny bałagan – i poszli.

     Zostało mi po nich kilka pamiątek. Po pierwsze, niesamowity bałagan do sprzątnięcia. Na wypadek, gdybym nie miał co robić w weekend. Po drugie, konieczność przynajmniej tymczasowego zamaskowania wykutych dziur. Po trzecie, zdemontowana terma.

     Tę ostatnią postanowiliśmy oddać na złom. Jest w niej sporo miedzi, więc powinno wpaść parę groszy. Odpaliłem Google i zacząłem szukać, gdzie w moim mieście znajduje się skup złomu.

     Znalazłem aż trzy. Ale zdecydowałem się na jeden, ponieważ ujął mnie swoją opinią. Jak w przypadku każdej firmy, również i ta ma na swojej stronie opinie klientów. Jedna z nich spodobała mi się niezmiernie. Nie dlatego, że pozytywna, ale z powodu swej niedorzeczności:

     „Polecam, miła profesjonalna obsługa, niskie ceny!”

     Po prostu, zakochałem się w tej firmie!

 

1 komentarz:

  1. Tylko może się nie chwal zarobkiem ze sprzedaży tej termy, bo nas tu wszystkich zazdrość podusi :D

    OdpowiedzUsuń