Sentencja


Wszystko płynie... Ale nie sądzę, żebym to wszystko chciał wyłowić!

Informacje dla Gości

INFORMACJE DLA GOŚCI

Ponieważ nikt nie jest w stanie sprawdzać na bieżąco całego bloga, wprowadziłem moderację komentarzy do starszych wpisów. Nie zdziwcie się więc, jeśli Wasz komentarz nie pojawi się tam od razu. Nowe wpisy można komentować normalnie, tak jak dotychczas - bez moderacji.


piątek, 23 listopada 2012

Nicpoń czy trąba?

    Znamy chyba wszyscy opowieść o ślepcu, który dotykając trąby słonia, uznał, że słoń przypomina ogromnego węża. Ta historia przypomniała mi się, gdy wczoraj usłyszałem o "nicponiowatej aferze", czyli skandalicznej wypowiedzi pewnego członka PiS.

     Widziałem fragment. Fragment też czytałem.

    Chodzi o wypowiedź Artura Nicponia, członka PiS, szefa tej partii w Oleśnicy i członka władz wrocławskich. Z obejrzanych i przeczytanych fragmentów wynika, że ten polityk bardzo chętnie rozpisałby referendum na temat zamordowania obecnego Premiera.

     Innymi słowy - granda na całego!

     Był też wątek humorystyczny, bowiem jak inaczej ocenić słowa Jarosława Kaczyńskiego, z których wynika, że nie ma on pojęcia, czy to jest postać realna, czy wymyślona na potrzeby pełoskiej, reżymowej, komunistycznej i kłamliwej propagandy Tuska, ale na wszelki wypadek zawiesza go w prawach członka partii.

     A jednak sprawa nie jest wcale taka czarno-biała, jakby się wydawało.

     Słowa takie padły - nie ma dwóch zdań. Słowa skandaliczne. Ale czy są to WSZYSTKIE słowa, jakie padły w tej rozmowie?

     Ja odniosłem wrażenie, że jest to wypowiedź całkowicie wyrwana z kontekstu. Gdyby bowiem pan A. Nicpoń powiedział tylko to, że chce spytać Polaków w referendum, czy chcieliby zamordowania Tuska (w domyśle: premiera Donalda Tuska, ale ten tytuł żadnemu członkowi PiS przez gardło nie przejdzie), byłby to oczywisty skandal. Ale nie wydaje mi się, aby członkiem zarządu lokalnej formacji PiS został człowiek tak zupełnie pozbawiony zmysłu taktycznego, aby w sposób jawny nawoływać do przemocy wobec LEGALNYCH (podkreślam, bo nie wszyscy to rozumieją) władz Państwa. Nie wiem, jak wyglądała cała rozmowa z dziennikarzami, ale pozwolę sobie popuścić wodze fantazji i zrekonstruować to, czego nie usłyszałem. Bowiem zupełnie inny sens zyskuje ta wypowiedź, gdy zostaje wpleciona w zupełnie inny temat.

     Pan Artur Nicpoń jest członkiem PiS, zatem można przypuszczać, że jego poglądy nie różnią się zbytnio od tych, które głosi kierownictwo jego partii. Jest więc prawdopodobnie przeciwnikiem metody in vitro i legalizacji aborcji. Otóż ja odniosłem wrażenie, że właśnie o tym toczyła się ta rozmowa, choć z obejrzanego przeze mnie fragmentu wcale to nie wynikało. Zaznaczam, że nie widziałem całego wywiadu, więc jedynie zgaduję.

     Dziennikarz mógł mu zwrócić uwagę, że większość Polaków popiera metodę in vitro i znalazłaby się tez spora część, która chciałaby legalizacji aborcji. Mógł spytać go, czy nie sądzi, aby o tym zadecydować mogło referendum.

     Oczywiście, dla ortodoksyjnego katolika, a takimi w większości są członkowie PiS, aborcja bez dwóch zdań jest morderstwem i nie ma na ten temat żadnej dyskusji. Aby wykazać dziennikarzowi absurdalność tego pomysłu, pan Artur Nicpoń mógł posłużyć się równie absurdalnym przykładem rozpisania referendum w sprawie wyroku śmierci na Tuska (przypominam: premiera Donalda Tuska - ponieważ, jak pamiętamy, członek PiS, po wypowiedzeniu słów "premier Tusk", umiera w straszliwych męczarniach, boi się więc tych słów jak zarazy). Widzimy teraz, że w takim kontekście słowa te służą jedynie do porównania obu czynów, w domyśle równie ohydnych. Skoro z oczywistych powodów nie można zalegalizować powieszenia Tuska, przy czym nie chodzi tu o powieszenie portretu premiera na ścianie gabinetu, nawet pomimo uzyskania na ten czyn zgody w referendum, to nie można również respektować jego wyniku w sprawie aborcji. Logiczne, prawda?

     I czy teraz ta wypowiedź wydaje Wam się równie skandaliczna?

     Czy tak właśnie było - nie wiem. Tylko spekuluję. Ale nigdy nie uwierzę, że prominentny działacz PiS miał zamiar sprezentować swojemu prezesowi pretekst do drastycznego spadku popularności partii, a tym niewątpliwie zaowocowałaby wypowiedź tak agresywna i skandaliczna, jak fragment wypowiedzi pana A. Nicponia.

     Dlatego apeluję do dziennikarzy, aby pokazali CAŁY wywiad z tym panem. Może się mylę - może w rzeczywistości padło tam znacznie więcej nienawistnych słów. A może wcale one nie były nienawistne, a jedynie ekspresyjne. Nie wiem - ale chętnie się dowiem! Bardzo chcę się dowiedzieć, jak było naprawdę. I dopiero wtedy rzucę kamieniem - albo w pana Nicponia, albo w dziennikarza, który kłamie, pokazując półprawdę. Kamień mam na wszelki wypadek przygotowany – procę też, bo kiepsko rzucam.

29 komentarzy:

  1. kurcze, N., nie bardzo wiem o czym mówisz, bo w natłoku innych zdarzeń mam odwyk od telewizji i wszelkich wiadomości, ale... jak napisałam pod poprzednim postem, CI ludzie potrafią... niemniej, tak jak Ty, w tym wypadku chciałabym wiedzieć więcej, żeby ocenić.... miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiesz To i dobrze - nic nie straciłaś! ;)

      Usuń
  2. Nie jestem pewna, ale chyba coś mi mignęło w relacjach telewizyjnych właśnie tak, jak piszesz, w odniesieniu do dzieci nienarodzonych. Tylko "coś mi mignęło" to trochę za mało, aby być pewnym. Zresztą nie zmienia to faktu, że te słowa nie powinny były paść. Jak i tego, że wyrywanie z kontekstu od prawa do lewa nie jest niczym sensacyjnym, aczkolwiek karygodnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez takie manipulacje swego czasu premier Cimoszewicz przerżnął wybory. W czssie powodzi powiedział: "Trzeba było się ubezpieczyć!" - i wszystkie stacje puściły te słowa w eter, ucinając dalszy ciąg: "...ale, oczywiście, rząd pokryje szkody...".

      Usuń
    2. Dlatego podchodzę już sceptycznie do wszystkiego niemal, co w mediach słyszę.
      Tu na początku jest ten fragment, który słyszałam: http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/nicpon-wytrwale-pyta-czemu-nie-mozemy-przeglosowac-zastrzelenia-donalda-tuska,290304.html
      Tylko że on na blogu chyba te myśli twórczo rozwijał i to nie od dziś, chyba to jest największym problemem.

      Usuń
  3. Swego czasu żem był popełnił "Obronę Leppera", zasię podobną Gosiewskiego i Giertycha... Pomiarkowawszy przecie, że z bohatyrów obron moich dwaj zczeźli już marnia, a i trzeciemu przepadła gdzieś dawna mołojecka jego sława, przysiągłem sobie już więcej nigdy i nikogo z jeszcze (póki co) żyjących nie bronić... czego i Tobie, Mości Nicponiobrońco, pod rozwagę przedkładam... Chyba, że iście Ci względem onego Nicponia jaki zamysł przyświeca sekretny...
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie mam żadnych zamysłów, a pana Nicponia i jego partii bynajmniej nie kocham. Ale bardzo nie lubię, gdy się mną manipuluje, a wręcz nienawidzę, gdy manipuluje się w sposób mało inteligentny. ;)

      Usuń
  4. Podejrzewasz, że Nicpoń in re to tylko nicpoń in spe? Wejdź na forum dyskusyjne Onetu - przekonasz się ilu tam hołubi się nicponi nie kryjących się z chęcią strzelania...także w imię "Jednego takiego, co kradł dla księży"[film taki dla dzieci był kiedyś chyba]...
    Strzelony - zatopiony! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na forum gromadzą sie wszystkie śmieci i choć cuchną, przestają dziwić. Polityk, gdy powie takie słowa, to trochę inna para kaloszy - nie wydaje Ci się?

      Usuń
    2. Dlatego j a nie lekceważę Panprezesa i jego nicponi.

      Usuń
  5. Myślę, że dałoby się to wyjaśnić, choć na zdrowy rozum, to gdyby kontekst wyglądał w taki sposób, Nicpoń by go przytoczył, więc gdybym miał stawiać pieniądze, postawiłbym jednak na oczywistą winę Nicponia.
    Prawdę powiedziawszy, wcale nie uważam tego typka za jakiegoś prominentnego działacza- zwykły lokalny watażka- z takimi są kłopoty w każdej partii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ale chyba nawet taki watażka zdołał się zorientować, że gdy PiS spuszcza z tonu, to mu sondaże rosną?

      Usuń
  6. Z jednej strony, można powiedzieć, że to tylko media w szale gonienia za bardziej kuriozalną wypowiedzią znalazły pana Nicponia, że zawsze tacy ludzie byli, tyko nikt ich wcześniej nie cytował.

    Z drugiej strony, jeśli obok Nicponia postawimy pana Grzegorza Brauna, który ponoć na jakimś spotkaniu mówił,że trzeba zacząć od odstrzelenia 10 dziennikarzy Wyborczej i 20 z TVN, jeśli do tego dodać Brunona K. z jego poglądami i siatką znajomych, i jeśli uwzględnić, że za kilka dni będzie 90 rocznica zamordowania prezydenta Narutowicza przez prawicowego fanatyka, to może trzeba jednak zacząć poważnie podchodzić do tego problemu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego nie lubię, gdy wybiela się białe i oczernia czarne. Można było znaleźć wiele przykładów agresji, nie uciekając się do manipulacji.
      Miło znów Cię widzieć ;)

      Usuń
    2. Cały czas jestem, tylko byłem taki bardziej dyskretny i nienarzucający się :P

      Usuń
  7. Witaj
    Dzieje się u nas w kraju coraz gorzej. Ludzi ponoszą nerwy, mówią byle co, byle jak.
    A życzyć komuś źle, niejeden by chciał, tylko odwagi mu brakuje.
    Pozdrawiam na spokojny tydzień

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, jeśli całą energię ludzie będą tracić na poszukiwanie winnych, to na pewno im się nie polepszy - nawet jeśli ich znajdą. Szubienicami nakarmić można jedynie kruki.

      Usuń
  8. Nie oglądałam, nie czytałam,mam rozwód z TVP. Ale jestem zdania, że cała partia PiS,a zwłaszcza jej lider powinni zostać potraktowani jak w każdym normalnym kraju partia nazistowska i zostać zdelegalizowani. Bo to nie jest partia opozycyjna- to partia nawołująca do niezgody, działająca na szkodę Polski i jej obywateli i tylko wycierająca sobie usta takimi pojęciami jak patriotyzm i dobro Ojczyzny. Właśnie dla dobra Ojczyzny powinni zostać zdelegalizowani. W każdym państwie jest partia opozycyjna w stosunku do partii rządzącej, to normalne, ale tylko u nas pozwala się ( nie wiem czemu) by ta partia nie była opozycja konstruktywną a destrukcyjną.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby J.Kaczyński rzeczywiście kierował się dobrem Ojczyzny i gdyby rzeczywiście uważał partię rządzącą za źródło zła i odsunięcie jej od władzy uznał za swój priorytet, to już dawno wycofałby się z życia politycznego. To spowodowałby spadek poparcia PO o połowę i wymianę ekipy po następnych wyborach, bowiem dziś co drugi wyborca PO glosuje na te partię wyłącznie po to, by nie dopuścić do władzy Jarosława Kaczyńskiego. Sposób prosty, łatwy i skuteczny.
      Fakt, że on tego nie robi, oznacza dla mnie, że on gdzieś ma dobro Ojczyzny, a chodzi mu jedynie o władzę. W sumie, to go rozumiem, on przecież nie ma niczego innego. Nie ma przyjaciół, bo trudno tych potakujących klakierów nazwać przyjaciółmi, nie ma rodziny, nie ma nawet samochodu, co dla mężczyzny jest czesto o wiele ważniejsze, niż mieszkanie (no, tacy nienormalni już jesteśmy!), nie ma i nie pragnie niczego, co stanowi sens życia każdego innego mężczyzny. Pozostaje mu władza - i tę ukochaną władzę ośmielił się odebrać mu ktoś, kogo nie podejrzewał nawet o umiejętność prowadzenia debaty przedwyborczej. Stąd jego szczera - tak sądzę - nienawiść do Donalda Tuska, która datuje się od jesieni 2007, a nie od wiosny 2010, jak chcieliby wmówić nam jego zwolennicy.
      Delegalizacja? Myślę, że to byłby błąd. To pierwszy krok do ograniczania wolności politycznej, a ten pierwszy krok rzadko bywa ostatnim. Ale marginalizacja jak nabardziej. Mam nadzieję, że dożyje czasów, gdy kampania wyborcza będzie rozgrywać się między stronami lewą i prawą, jak niegdyś, a nie jedynie między centrową i radykalną prawicą.

      Usuń
  9. Nieważne, jak jest czy było, ważne jaki ruch może wywołać (nie)umiejętne pokazanie czegoś w taki a nie inny sposób. Od czego wszak jest PR - inni decydują ile powinny wiedzieć masy. A dziś coraz trudniej znaleźć ludzi, którzy potrafią z przekazu wyłuskać treść właściwą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Manipulowanie informacją stąło się, niestety, standardem współczesnego dziennikarstwa. Myślę, że zamiast stawiac pod ścianą polityków, powinniśmy najpierw postawić tam dziennikarzy.

      Usuń
  10. W necie w komentarzach widzę, że takich Nicponi i Kaczyńskich, katolików ziejących nienawiścią, a nie wiedzących, co to jest miłość bliźniego i tolerancja, jest niestety wielu... Mnie to smuci. Ella

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielu. Widac to zwłaszcza po komentarzach pod artykułami. Kiedyś lubiłem czytać forum - dziś trzymam się od niego z daleka. Odnoszę wrażenie, że zbierają się tam wszyscy frustraci z całego kraju.

      Usuń
  11. Zgadzam się, że warto krytycznie patrzeć na newsy medialne, które faktycznie mogą być wypreparowaną propagandą. I tak: Nicpoń musi być od razu zły, Braun musi być od razu brunatny. Współczesny system polityczny, de facto w 90% realizujący program faszystowski, chętnie wybiera takie "rodzynki", aby udowodnić, że właśnie jest atakowany przez faszystów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choć nie podoba mi się manipulacja wiadomościami, daleki jestem od sądzenia, iż jest to metoda wyłącznie strony rządzącej.

      Usuń
  12. Nitagerze, dla mnie te zagrywki są tak absurdalne i wydziwione, że już mi nawet nie jest do śmiechu.
    Dzisiejsza polityka za bardzo przypomina mi nawalanki z piaskownicy, szkoda tylko, że zabawkami jest nasz budżet i nasze pieniądze...

    OdpowiedzUsuń
  13. Dlatego wiadomości oglądam z dużego doskoku - tylko po to, by wiedzieć, co się na świecie dzieje. Jeśli pokazują cokolwiek związane z polityką, to przełączam kanał - mam pewność, że pokażą tylko to, co chcą pokazać. Mój tato jest bardziej obeznany w polityce i w sumie dzięki jego komentarzom do "faktów", "wiadomości" i innych "panoram" zobaczyłam wielką dysproporcję pomiędzy obiektywnymi faktami a bezczelną manipulacją. Najgorsze jest to, że internet - wydawałoby się ostoja obiektywizmu, zbiór wszelkich faktów i ich interpretacji - nie zawsze pozwala na poznanie tego "złotego środka prawdy" w tym kontrowersyjnych tematów. Bo gdzie ich szukać? Na serwisach informacyjnych? Jeszcze większe bagno niż w TV. Na portalach typu onet, interia? Zbiór chwytliwych hasełek, które mają na celu podnieść "klikalność", dodatkowo znajdzie się tam masę tematów zastępczych (np. dzisiaj na onecie - unia przygotowuję czarną listę żydów...); gazety? - równie stronnicze, co TV, blogi? jak rozpoznac, który bloger pisze wszystkie fakty w poprawnym ciągu przyczynowo-skutkowym? Osobiście nie widzę, skąd mogłabym czerpać wiedzę na temat aktualnych działań, które sterują naszym krajem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miało być w "tych kontrowersyjnych tematach"

      Usuń
  14. No własnie! jak nie ma całości, to wtedy każdemu sie wydaje, że słoń jest inny - wąż, skała, drzewo itd.

    OdpowiedzUsuń