Sentencja


Wszystko płynie... Ale nie sądzę, żebym to wszystko chciał wyłowić!

Informacje dla Gości

INFORMACJE DLA GOŚCI

Ponieważ nikt nie jest w stanie sprawdzać na bieżąco całego bloga, wprowadziłem moderację komentarzy do starszych wpisów. Nie zdziwcie się więc, jeśli Wasz komentarz nie pojawi się tam od razu. Nowe wpisy można komentować normalnie, tak jak dotychczas - bez moderacji.


czwartek, 4 października 2012

Daję znak życia

    Melduję się, żeby powiadomić Was, że na Spotkaniu Dawno Nie Widzianych Przyjaciół nikt nie napił się trefnego alkoholu i wszyscy przeżyli. Choć może "przeżyli" to słowo troche na wyrost, bo na drugi dzień niektórzy wyglądali jak swoje własne czarno-białe zdjęcie. Co robić? Wiek! Przecież coraz młodsi nie jesteśmy. W sumie, było gorzej niż na zjeździe emerytów. Kto to widział, żeby jechać specjalnie 400 km na imprezę, i pójść spać przed 22:00? I to wcale nie z powodu nadmiernego spożycia.

    Ale i tak wszyscy uważali, że było warto - tyle śmiechu, ile tam użyliśmy, starczy na cały rok - aż do następnego spotkania.
     Miałem dziś napisać o sprawach ważnych i poważnych, ale jakoś nastrój mi na to nie pozwala. Miałem skrytykować Rząd, ale stwierdziłem, że w sumie nie przeszkadza mi on bardziej niż inne rządy. Miałem przejechać się po Opozycji, ale dotarło do mnie, że ja przywykłem już do tych ludzi i bez nich moje życie byłoby pozbawione pewnej wartości dodanej. Po prostu chyba polubiłem już tych polityków, jak postacie ciągnącego się serialu. A że seriali nie oglądam, to chociaż ten jeden  śledzę, choć niezbyt uważnie. Miałem objechać Kościół, bo tak się jakoś składa, że ostatnio coraz bardziej gra mi na nerwach, ale skoro urodziłem się i wychowałem w świecie, w którym on już istniał i będzie trwał po mojej śmierci, to uznałem, że szkoda energii. Lepiej popchnąć coś w pracy. Miałem też pochylić się z troską nad ludzkością, ale odnoszę wrażenie, że ludzkość mojej troski nie tylko nie potrzebuje, ale wręcz byłaby ona dla niej obraźliwa. W końcu, miało dostać się sieci i pewnym negatywnym zjawiskom, które się w niej zagnieździły - ale stwierdziłem, że potrafię żyć bez sieci i w zasadzie, z wyjątkiem tych kilkudziesięciu poznanych w niej osób, niewiele mnie ona obchodzi.

    I wyszło na to, że nie mam o czym pisać.

    No, dobra, żartuję: byłoby kilka tematów, ale jeszcze z czasem krucho.

    Piszę tylko, aby uspokoić tych, którzy obawiają się mojego zejścia, z powodu jakże niepolitycznego: wypicia śmiertelnej dawki metanolu!

    Przepraszam, że nie odpowiadam na komentarze. No, nie da się, póki co - za duzo czasu to zabiera. Ale, mam nadzieję, już niedługo. Może tydzień, może trochę więcej i szał się skończy. Będę miał więcej czasu dla Was i dla siebie.

     A na razie ściskam Was serdecznie i odmeldowuję się.

     Przy okazji - może ktoś z Was podrzuci mi jakiś temat na śmieszne opowiadanko? Żulę - wiem... Ale od czasu do czasu chyba można trochę pożulić? ;)

27 komentarzy:

  1. Dobrze, że się odezwałeś, bo już podejrzewałam, że produkcja, po wprowadzeniu Twego wyrobu, postanowiła Cię unicestwić i to wykonała- oczywiście mam na myśli pracowników produkcji.Wiesz, to może napisz bajkę o tym jak będzie wyglądał przyszły polski premier i jaki rząd utworzy.
    Miłego,;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę ze lepiej by było gdybyś napisał jaką Polskę sobie wyobrażałeś po sierpniu a jaka jest, i co myślisz o tym że u nas nigdy nie bedzie dobrze bo mieszkamy miedzy Niemcami i Rosją .
    Hmm ,przeciez to są mocarstwa które nigdy nie dadzą nam żyć.
    Ostatnio bardzo mnie to męczy ,widzę czarną przyszłość Polski.
    Jaki procent na naszego "pecha" ma wredny charakter Polaka i w jakim stopniu wyżej wymienieni sąsiedzi z tego korzystają?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może czytasz nieodpowiednie pisma? Ja też zewsząd słyszę o tym, jak to Polska tonie, a pod marketem coraz trudniej mi zaparkować - więc chyba nie jest tak źle.
      A w temacie sąsiadów - byłoby dobrze, gdybyśmy wreszcie odrzucili te śmieszne, staromodne szabelki, a chwycili za kalkulatory - i z pewnością "wrogowie" okażą się wcale nie tacy groźni.

      Usuń
  3. Cóż za dystans - to po tym spotkaniu?;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na takim spotkaniu czasem człowiek spogląda w siebie... Nawet baaaardzo głęboko ;)

      Usuń
  4. no wreszcie się odezwałeś... z tym żuleniem tematu to uważaj... jak mnie ostatnio "zmusili" do pisania na zadany temat to się nieźle napocić musiałam :) ... jednak co swoje to swoje, już Ty sobie temat znajdziesz.. tak jak dziś, niby o niczym a jednak fajnie :) do miłego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy właśnie tematów brakuje mi najbardziej.

      Usuń
  5. No właśnie dzisiaj się zastanawiałam co z tym alkoholem...
    Ulżyło mi :)
    Pozdrawiam i czekam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ba, a wiesz jak nam ulżyło? Chyba nigdy tak bardzo nie cieszyłem się, że mam kaca i wyraźnie go czuję!
      Ale gdybym go nie dożył - to i tak było warto ;)

      Usuń
  6. Dobrze czytać, żeś nadal żywotny i skory do pisania :) I że spotkanie się udało, i że humor dopisuje :) to ja proponuję o złośliwościach rzeczy martwych! Masz tak lekkie pióro, że na pewno sam się uśmiejesz :)
    Trzymaj się i do przodu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest. Muszę sobie to zanotować. Pozostaje jeszcze znaleźć odpowiedni przedmiot...
      Masz jakiś pomysł? ;)

      Usuń
    2. Hmmm bazując na własnych doświadczeniach: może o zębach i leczeniu kanałowym (które mnie czeka i spać po nocach nie mogę), by to jakoś ludziom (mnie!) oswoić i żeby się z tego śmiali?
      Prooooszę? ;((

      Usuń
  7. Już Ci podrzucam temat na opowiadanko:
    Właśnie popychasz coś w pracy (nie wiem, czy wiesz, ale zwrot, którego sam użyłeś może być wieloznacznie interpretowany), gdy przez lufcik wpada rój skrzydlatych chomików wyśpiewując wiązankę przebojów "Ich Troje". Okazuje się, że są aniołami zwiastującymi nadejście Wielkiego Kreta, a Ty masz przygotować na to ludzkość. Wybiegasz więc na ulicę i rozdajesz przechodniom choinki zapachowe w kształcie kreta z tekstem przepowiedni, gdy nagle przypomniałeś sobie, że ser, który spożywałeś na drugie śniadanie przestrzegał Cię przed ich zapachem ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam też wersję alternatywną, dla czytelników o mocnych nerwach:
      skrzydlate chomiki okazują się być aniołami śmierci przybywającymi po złotą rybkę a akwarium szefa, której jedynym obrońcą stajesz się Ty, gdyż tylko Ty wiesz, że aby unieszkodliwić latające chomiki, należy umyć ich łapki płynem do mycia naczyń "Ludwik". Rozpoczyna się walka z czasem....

      Usuń
    2. Nie wiem, co bierzesz, ale możesz mi podesłać chociaż jedną działkę? ;)))

      Usuń
    3. A pociągniesz wtedy dalej opowiadanie???
      Właściwie to nie wiem, co biorę, być może w grę wchodzi irlandzkie powietrze, bądź woda. Ostatnią substancją psychoaktywną, jaką przyjmowałem, była morfina, ale to się chyba nie liczy, bo brałem jej tyle, że nie kumałem o co chodzi (za świadka biorę cały personel szpitala Beaumont, niech opowiedzą, czy łatwo się było ze mną dogadać po operacji).

      Usuń
  8. I ja czesto zostaje zahamowana odkrywcza mysla ze wszystko juz bylo, ze nadal bedzie, chocbym nie wiem o czym pisala czy myslala, ze moje protesty i bunty a takze podpowiedzi niczego nie zmienia. Z pozdrowieniami - Serpentyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dlatego postanowiłem się nie buntować. Przynajmniej, dopóki nie mam sensownego powodu... ;)

      Usuń
  9. Phi.... jak będę miała pomysł na smieszne opowiadanko, to je sama napiszę. ;p ale to sie nie zdarzy, bo ja pisze tylko horrory. ;)
    wracaj szybko. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To horrory sobie weź, a resztę może mi podeślij ;)

      Usuń
  10. Najlepiej wróć do smoka. To taki myk, pozwalający przemycić różne przemyślenia w lekkim "anturażu". A w ogóle, to dobrze, że jeszcze Ci się chce. Mnie się odechciewa. Tracę wiarę! Nie, nie w bogów! Tych nigdy nie traktowałam poważnie. Tracę wiarę w to, że nasze władze stworzą warunki do powrotu z emigracji naszych,którzy chcą wracać, lecz nie mają do czego; w tym mojego syna. Nie wiem czy ból wdów i sierot smoleńskich jest większy, niż matek i sióstr tracących najbliższego z powodów ekonomicznych. Kilku się udaje, robią kariery. Że za nimi stoją pieniądze rodziców, elegancko się nie wspomina. Cała reszta dorabia się odcisków na budowach, ewentualnie pomarszczonych palców na zmywakach. Czy myślą o przyszłej nieuniknionej starości? Wątpię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wierzyłeś w to? No cóż, ja nie wierzę, że ktokolwiek wróci z emigracji - chyba tylko ten, któremu się tam nie udało. Gdy młody człowiek zapuści już korzenie, stworzy sobie własny świat na obczyźnie, to nie zrezygnuje z niego tak łatwo. U mnie kilkoro też wyemigrowało. Nie wrócą - tego jestem pewien.
      Ale co to za różnica, czy wyprowadzą się na drugi koniec miasta, czy na drugi koniec Europy? I tak ich z nami nie ma. To już jest ich świat, nowy, bez granic, jakiego my nie znamy.

      Usuń
  11. Ja też jestem za kontynuacją bajki o smoku. Tylko w tym przypadku smokiem niech będzie urzędnik ZUSu, Skarbówki lub wspomnienie pani z dziekanatu...
    Pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale smok musi być jeden, niepowtarzalny - bo to jednak rzadkość. A urzędników jest całkiem sporo i wszyscy do siebie podobni. Panie z dziekanatu wspominam z tęsknotą - zwłaszcza jedną.

      P.S. Jeśli sobie życzysz, nagnę trochę swoje zasady i usunę komentarz powyżej. Masz prawo czuć się niem dotknięty. To żenada, że piśmiennemu człowiekowi chce się bawić w coś takiego.

      Usuń
  12. Hmmm... to istotnie problem ze smokiem. Skoro tak to może urzędnik uprzejmy do granic możliwości?
    A co do pań z dziekanatu to ciekawe, że w czasach studenckich kojarzyło się je ze smokami, a teraz chciałoby się, by niektóre z nich zostały smoczkami...

    Nazwisko można wykasować, dla zasady. Wpisał je ten sam gość, baggi - Robert M. z Ozorkowa, który ten blog prowadzi. Ja też znam jego nazwisko, imię, adres, wiem o nim dużo. A Ty nie jesteś pierwszy, nie ostatni.
    A potem co dalej? Mi wystarczy Twoje zdanie o tej działalności i to, że i przeszłości i mam nadzieję w przyszłości będziesz takie coś kasował.
    Za tym stoi wciąż jedna i ta sama osoba od lat.
    Taki zakompleksiony dzieciak.
    Nie warto sobie nim brudzić rąk. Nie warto się przejmować.

    Pozdrawiam mocno

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałem wykasować nazwisko, ale trochę nieudolnie i wszystko poszło w diabły. W sumie, nie ma czego żałować.

      Usuń