Oderwałem z wysiłkiem wzrok od ekranu, w który wpatrywałem się dłuższy czas. Między moimi oczami pojawiła się głęboka, pionowa bruzda…
To chyba spowodowane jest przez ten płyn chłodzący, znajdujący się w mózgu. Przy intensywnym myśleniu, gdy czacha zaczyna dymić, krąży on szybciej i przez to, zgodnie z zasadą Bernoulliego, tworzy niskie ciśnienie w przewodach myślowych. To sprawia, że skóra z czoła zasysa się do środka. No i stąd ta bruzda.
- No i co tam wypatrzyłeś na tym ekranie? – spytała Koleżanka Małżonka.
Zerknęła mi ciekawie przez ramię, ale poza mapą wybrzeża, niczego na nim nie znalazła. Mapa przedstawiała pogranicze polsko-niemieckie i pieszy szlak ze Świnoujścia do Heringsdorf. Na pozór nic niepokojącego, ale ja właśnie odkryłem kolejny problem.
Nic na to nie poradzę – tak mnie ukształtowano! Najpierw na studiach, potem w pracy, bez przerwy wbijano mi do głowy, że zawsze na wszystko musze patrzyć krytycznym okiem i przewidywać najgorsze. Moja głowa to najlepszy wykrywacz-stwarzacz kłopotów na świecie – wszędzie znajdę jakiś problem!
Ale – i tym się różnię od zwykłego malkontenta – zwykle znajduję również rozwiązanie owego problemu. A przynajmniej zaczynam go intensywnie poszukiwać.
Proces myślowy zakończył się migotaniem zielonej diodki w moim mózgu – znak, że system znalazł wyjście.
- Musimy wziąć na wakacje krem z filtrem – oświadczyłem stanowczo.
- Przecież zawsze bierzemy!
- To nie wystarczy – pokręciłem głową. Potrzebne dwa kremy. Jeden normalny, a drugi z bardzo, ale to bardzo silnym filtrem!
Koleżanka Małżonka spojrzała na mnie tak jak zawsze, gdy podejrzewa mnie o utratę zmysłów. Czyli dość często.
- I to wyczytałeś z mapy?
Ale ja, zamiast się zmieszać i zamilknąć na wieki, posłałem jej śmiałe spojrzenie i oświadczyłem z mocą.
- Tak! Właśnie to odczytałem z mapy. Niezbędny jest krem z silnym filtrem. No, chyba że zrezygnujemy z pieszej wycieczki do Heringsdorf.
Na twarzy Koleżanki Małżonki pojawiło się zdumienie, pomieszane z przestrachem. Przecież planowaliśmy to od dawna! Miał to być jeden z głównych punktów naszego urlopu. Dlaczego mamy z tego rezygnować? O, nie za nic nie zrezygnujemy!
- Więc musimy dokupić krem z silnym filtrem – skinąłem głową.
- Ale dlaczego? – zaczęła się dopytywać Towarzyszka Życia. – Tam jakieś inne promieniowanie występuje?
- Promieniowanie w normie – uspokoiłem ją. – Ale popatrz tutaj – wskazałem na jaśniejszą kreskę na zielonym tle, wyobrażającą biegnącą przez las ścieżkę, łączącą Świnoujście z Heringsdorf. – Po drodze mijamy Ahlbeck. A tam, według mapy, jest plaża dla nudystów. Nie przepuszczą nas w ubraniach. Będzie głośne „Halt!”, SS-man wyceluje w nas swoje MP-40 i dalej trzeba zaiwaniać na golasa. A nasze białe, nigdy nie widzące słońca dupska zostaną wtedy tak poparzone przez słońce, że do końca urlopu nie będziemy w stanie na nich usiąść!
Oparłem się i założyłem ramiona za głowę. Z całej mojej postawy aż biło samozadowolenie. To się nazywa dedukcja!
- Przecież ta ścieżka jest w lesie – zaoponowała Koleżanka Małżonka. – Od plaży kawałek drogi.
Pokiwałem niepewnie głową.
- Ale na pewno po okolic są rozesłane jakieś patrole, żeby pilnowali ich prywatności! Mało to różnych podglądaczy na świecie?
No cóż, może i nic nam nie grozi, ale krem z filtrem na pewno się przyda. Najwyżej posmaruję sobie kark.
No to masz piekny problem!
OdpowiedzUsuńAni troche nie zazdroszcze bo byc zastrzelonym zle a upiec sobie tylek tez niedobrze!
A wiesz ze mi sie zdarzyl poparzony tylek w dziecinstwie? W parku, na placu zabaw gdy to w upalny dzien chcialam pozjezdzac ze slizgawki. Tak bolalo ze moze wolalabym sie spotkac z SS-manem.
Zycze wspanialego urlopu.
Piękny problem - czy to nie oksymoron?
UsuńA tak na dobrą sprawę, gdybyśmy oboje byli niec młodsi, to chyba nawet nie miałbyn nic przeciwko temu, żeby przejść tą plażą. Ale teraz...
jestem ze Swinoujscia,twój post mnie do lez rozbawił.zapewniam ze zaden SS man Ci nie grozi a w tej chwili nawet ruch obrony granic tez dal sobie z pilnowaniem spokój,jedyna niedogodność,to konieczność zakupienia w automacie po stronie niemieckiej tzw Kurtaxe czyli opłaty klimatycznej na spacer plaza i promenada , nawet gdybyś trafił na plaze naturystow co nie jest oczywiste bo sciezka ja lasem omija to po prostu przejdziesz dalej i nikt ci nie kaze się rozbierać,Niemcy to pod tym względem cywilizowany kraj,zapewniam
OdpowiedzUsuńTak, słyszałem o tej opłacie. Czytałem kiedyś o tym artykuł.
UsuńW Niemczech bywam od czasu do czasu i wiem, że są narodemn cywilizowanym. Ale z drugiej strony - w 1939 też byli cywilizowani, powiedziałbym nawet, że bardziej niż my, więc to akurat o niczym nie świadczy ;)
Kurtaxe? Opodatkowali swieze powietrze nad morzem? I uwazajcie z wejsciem do morza, bo wlasnie przeczytalam o tych zgonach z powodu kapieli w Baltyku w okolicach Meklenburgii, maja w wodzie bardzo toksyczna bakterie. Nie wchodzic do wody z rankami czy zadrasnieciami na skorze... Nie chce mi sie sprawdzac jak daleko do tej Meklenburgii... moze Ty sprawdzisz? Artykul byl na onecie i naprawde nie ma smiechu. Ahoj ! Ale SS-manow raczej nie bedzie...Kitty
OdpowiedzUsuńopodatkowali,tak jak każde polskie uzdrowisko,masz w kosztach opłatę klimatyczna w Swinoujsciu tez,kiedyś jednodniowi goście byli z tego zwolnieni,teraz niestety nie,co do wycieczki to warto Ahlbeck,Heringsdorf to piękne jeszcze cesarskie (Franca Jozefa)uzdrowiska,jeszcze ślady dawnej świetności pozostały,warto pójść trochę dalej w stronę Bansin i z kilkunastometrowych klifów popatrzeć na morze i plazę poniżej.Milego wypoczynku
UsuńW kontekscie zanieczyszczonego powietrza i toksycznych bakterii w morzu to rzeczywiscie uzdrowisko jak sie patrzy :)) Ale kasa leci...
UsuńWszystkie miejscowości wypoczynkowe pobierają te opłaty, nie tylko nad morzem.
Usuńwiele wakacji spędziłam w Świnoujściu i nawet nie zbliżałam się do granicy z tych samych powodów co Ty
OdpowiedzUsuńBałaś sie SS-manów, czy nie miałaś kremu z filtrem?
UsuńKrem zawsze sie przyda, a do tyłka jakby co, może kapelusz przywiązać:-)
OdpowiedzUsuńNo nie można, bo na plaży nudystów nie wolno się zakrywać niczym! Chyba, tak mi się zdaje...
UsuńZ tym kremem to dobry pomysł na zabawę erotyczną w dokładne wcieranie, bo miejsca nieprzyzwyczajone do słońca!
OdpowiedzUsuńA myślałem, że nikt się nie domyśli...
UsuńZdecydowanie krem z filtrem, bez względu na nudystów. ;) pozdrow Alhbek, tez tam się na wycieczkę kiedyś wybrałam że Świnoujścia. Dawne dawne czasy. :)
OdpowiedzUsuńPozdrowię, ale z daleka, przez las, bo nie mam zamiaru poparzyć sobie niewymownej. Nie lubię spać na brzuchu.
UsuńLepiej być gotowym na każdą ewentualność 😁
OdpowiedzUsuńOtóż to. W ostateczności, krem zużyje się na kark.
Usuńw moim przypadku paradoks kremów z filtrem polega na tym, że używa się ich w słoneczne dni, kiedy jest ciepło, a gdy jest ciepło, zaczynają mi się ślimaczyć na dziobie... a ja tego nie lubię, więc nie używam kremów z filtrem... kobiety mnie i tak kochają, bez względu na to czy mam spieczony dziób, czy nie...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
Też nie mam zwyczaju używać kremów. Zawsze opalałem się szybko i bez złażącej skóry. Ale jeśli mowa o zęściach ciała, które nigdy nie były opalane, trzeba zachować ostrożność. Miałem kolegę, który kiedyś opalił sobie biały tyłek i wyglądał potem jak pawian - i podobnie się zachowywał: zmiast siadać, przyklękał, podpierając się rękami.
UsuńKiedy w wieku kilkunastu lat ( powiedzmy, że prawie 18) byliśmy na obozie młodzieżowym w Bułgarii, wybraliśmy się na plaże nudystów. Widok dla nastoletnich oczu był taki, iż zaczęły działać pewne naturalne, acz nieco wstydliwe funkcje organizmu. Kiedy zaczęło to być nazbyt widoczne położyliśmy się na piasku brzuchem w dół. Wystawiliśmy więc dupska do słońca. Niestety na efekt odwrotny przyszło nam długo czekać. Efekt był taki, że przez dwa dni jedliśmy posiłki na stojąco. Nie narzekam, jest co wspominać, a poza tym sami tego chcieliśmy.
OdpowiedzUsuńteż byłem w Bułgarii na plaży nudystów w podobnych czasach, tylko nam wtedy chodziło o małże, bo tam była w morzu świetna miejscówka na ich zbieranie... jednak naturalne funkcje organizmu nie działały... co ;prawda z nami, rujnymi młodzieńcami było wszystko w porządku, ale z plażowiczkami było coś mocno nie w porządku, LOL...
UsuńZa młodych lat pewnie też bym się z tego śmiał. Ale teraz? Z moim kręgosłupem? Stać przez dwa dni? Nie da rady...
UsuńPlaża nudystów - świetna rzecz gdy ma się w planie odchudzanie, bo widok niestety jest w ostatecznym rozrachunku wielce przygnębiający i niestety bardzo daleki od estetyki i to na tyle , że przez kilka godzin samo przypomnienie sobie owego widoku przyprawia o podchodzenie treści żołądka w okolice gardła. Bo powiedzmy sobie szczerze - o ile nagość osób młodych, zgrabnych, wyglądających estetycznie i "apetycznie" jest całkiem łatwa do strawienia to widok nagich starych, pomarszczonych, zatłuszczonych wiotkich ciał szalenie daleko odbiega od pojęcia estetyki. Będąc w Bułgarii ( a jakoś się tak złożyło,że byłam tam wiele razy) raz przechodziłam brzegiem morza, czyli skrajem regularnej plaży dla nudystów, ale było wiele miejsc, nie nazwanych oficjalnie plażą dla nudystów, ale wiele osób opalało się na golasa. I za każdym razem starałam się jak najszybciej przejść ten "nudystyczny kawałek plaży" bowiem widok wielu nagusów był po prostu ogromnie daleki od estetyki.
OdpowiedzUsuńNa plaży można pozbyć się wielu kompleksów. A nawet poza nią. Jakoś nigdy w Polsce nie zwalczono przechadzających się ulicami, roznegliżowanych dziadów, z wypiętymi brzuchami.
UsuńCo ciekawe, ci, którzy mieliby co pokazać, nie robią tego!
Wypięty goły brzuch prezentował nawet juror na Konkursie Chopinowskim.
UsuńChopin przewraca sie w grobie.
UsuńNikt nie pilnuje tego odcinka plaży, za to wycieczka wzdłuż wody może się skończyć stresem, dlatego że golasy pędzą w kierunku wody jak małe żółwie po wykłuciu, żeby się polansować przez tymi, którzy przechodzą w odzieniu. Oraz droga pieszo-rowerowa jest w lesie, ale to już wiesz, bo tam jesteś😉
OdpowiedzUsuńWierzę na słowo. Nie sprawdzałem. Poszedłem sobie przez las.
UsuńUwielbiam te Wasze rozmowy😊
OdpowiedzUsuńSerdeczności przesyłam dla całej Rodzinki🤗
Rodzinka, w liczbie 2, dziękuje.
UsuńCzyli te wakacje juz sie odbyly? I co, zadnej relacji? Kitty
OdpowiedzUsuńSama widzisz - nie było w planach spotkania. to nie ma o czym pisać!
UsuńJak to nie?! Pisac zawsze trzeba. Tu sie czekalo na relacje. Kitty
UsuńKlik dobry:)
OdpowiedzUsuńNajzabawniejsze w kremach jest to, że zawierają związki, które uwalniają bardzo szkodliwe formaldehydy. Po co więc chronić się przed "szkodliwym" słońcem szkodliwymi kremami? Do ochrony pupy wystarczy liść łopianu, a na klejnoty przyklej listki babki pospolitej. Tak zabezpieczony śmiało maszeruj, o! :)))
Pozdrawiam serdecznie.
Cały problem w tym, że łopianu nigdzie w pobliżu nie było widać, a na kramach go nie sprzedają. Mają za to kremy z filtrem...
Usuńtest
OdpowiedzUsuńZdałem?
UsuńHi, hi... Zdałeś! Przepraszam.
Usuń