Sentencja


Wszystko płynie... Ale nie sądzę, żebym to wszystko chciał wyłowić!

Informacje dla Gości

INFORMACJE DLA GOŚCI

Ponieważ nikt nie jest w stanie sprawdzać na bieżąco całego bloga, wprowadziłem moderację komentarzy do starszych wpisów. Nie zdziwcie się więc, jeśli Wasz komentarz nie pojawi się tam od razu. Nowe wpisy można komentować normalnie, tak jak dotychczas - bez moderacji.


piątek, 10 kwietnia 2026

Znowu ta rehabilitacja

     Pisałem kiedyś o zabiegach rehabilitacyjnych, jakie zalecił mi lekarz. Tak się składa, że po raz trzeci dostałem skierowanie do tej samej placówki i teraz codziennie po pracy udaję się właśnie tam. Ponieważ przychodzę do biura wcześnie (jak większość starych, zrzędliwych i wiecznie narzekających „na te głupie komputery” pracowników), mogę z niego równie wcześnie wyjść. Umówiłem więc sobie odpowiednią godzinę zabiegów, żeby móc udać się tam bezpośrednio po pracy. Jak się później okazało, trochę nieszczęśliwie, bo właśnie pojawił się w pracy temat na tyle pilny, że mówi się nawet o nadgodzinach. Beze mnie! Ja nie mogę z tej możliwości skorzystać, bo koliduje mi to z terminem zabiegów. Mówi się trudno, trzeba będzie się sprężyć w przepisowych godzinach.

     Placówka rehabilitacyjna nie zmieniła się od czasu mojego ostatniego pobytu, w zeszłym roku. Zmieniły się za to przepisane zabiegi. Zamiast ćwiczeń na kolano, które w zasadzie i tak nic nie dawały, dostałem dodatkowe pole magnetyczne na kręgosłup. Czy to z kolei coś daje, nie potrafię stwierdzić, bo też żadnej różnicy nie czuję. Żeby ta cewka chociaż buczała, to człowiek czułby, że coś się dzieje. Ale nie buczy, więc nawet nie wiem, czy to naprawdę włączone. Ale nieistotne, zawsze jest miło poleżeć sobie trochę i jedynie trzeba pilnować, żeby nie zasnąć. Bo gdy zasnę na plecach, to strasznie chrapię, a tego odgłosu chciałbym tym miłym paniom oszczędzić.

     Ponieważ pogoda nie bardzo wiosenna – codziennie kierowcy muszą skrobać szyby – Pani-która-podobałaby-mi-się-gdyby-nie-była-wydziarana jest ubrana tak, że dziar nie widać, co też jest niewątpliwym plusem. Minusem jest fakt, że rano na rowerze jest naprawdę zimno, a samochodem do pracy nie chcę jeździć aż z trzech powodów. Z czego najważniejszym jest chroniczny brak wolnego miejsca do parkowania pod placówką. Dwa pozostałe, to potrzeba jakiegokolwiek ruchu oraz ceny ropy, zafundowane nam przez jednego pomarańczowego szaleńca.

     Znów czuję więc zażenowanie, gdy muszę przed Panią ściągnąć spodnie, aby ta dostała się z laserem do mojego kolana. Nie znoszę tego momentu. To najboleśniejsza chwila w czasie każdej wizyty. Boleśnie odziera mnie z resztek i tak już niespecjalnie świeżej godności. Ale moje cierpienie wynagradza mi później chwila radosna, gdy następuje dawno wyczekiwane spotkanie z moją ukochaną Noriko.

     Pamiętacie ją? To nic, że żyje ona jedynie w mojej wyobraźni, ale jest to moja jedyna urojona postać, której obecność można poczuć fizycznie. Gdy Pani-która-podobałaby-mi-się-gdyby-nie-była-wydziarana umieści mi już na plecach elektrody i uruchomi to błogosławione urządzenie, które tak przyjemnie masuje mój zdezelowany od siedzącej pracy kręgosłup, czuję się jak w raju. I moja wyobraźnia tworzy wtedy tę uroczą, filigranową Japonkę, która z życzliwością, zahaczającą już o prawdziwą miłość, masuje moje obolałe cielsko. Ta chwila warta jest tego krótkiego, psychicznego cierpienia, jakie odczuwam w czasie zabiegu laserowego na kolano.

     I tak żyję sobie pomiędzy pracą, wizytą u Noriko i domem. Nic się nie dzieje i nie mam o czym pisać. Stąd moje przedłużające się milczenie. O wydarzeniach w Polsce i na świecie nie mam ochoty pisać, bo za bardzo mnie to dołuje. O wydarzeniach kulturalnych nie bardzo mogę, zważywszy, że najbliższe w moim życiu będzie miało miejsce dopiero na początku czerwca. Przenikliwy, zimny wiatr nie zachęca do wyjścia na zewnątrz, toteż zwykle kończę dzień na kanapie, z książką w ręku. O czym tu opowiadać? Jak mawiał klasyk, nuda! Nic się nie dzieje! Aż mi się chce, proszę pana, wyjść z kina!


20 komentarzy:

  1. Leżeć i czytać - wielu Ci pozazdrości, więc nie narzekaj.
    Nie cierpię chodzenia na zabiegi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytać to tam nie bardzo mam co i nie mam jak - mówię o tym "polu". W wyciągniętych rękach długo książki nie utrzymam. Więc po prostu sobie leżę.
      Za to w domu już sobie nie żałuję.

      Usuń
  2. Ale jednak coś Ci tam robią, może trochę po omacku, może na zasadzie placebo, więc raduj się, bo nie każde państwo posiada takie możliwości. W Irlandii rehabilitacja leży, chyba że jesteś milionerem, którego stać na fizjoterapeutę od narodowej drużyny rugby (kiedyś się szarpnąłem na 3 wizyty u niego, ale później, gdy okazało się że ból pochodzi od guza wielkości pięści rozsadzającego kręgi gdzieś w dolnej części odcinka piersiowego i fizjoterapeuta leczy mi nie to, co jest przyczyną bólu, szczęśliwie dla stanu rachunku bankowego zakończyłem te spotkania). W każdym razie tamten gość był naprawdę dobry, ale takich jest zaledwie kilku w kraju. W efekcie fizjoterapia państwowa kończy się tutaj, gdy nauczysz się ruszać kończynami (nieważne w jaki sposób). Gdybyś się tu pojawił u swojego GP, Ty, facet który samodzielnie chodzi, jeździ rowerem, samochodem i jeszcze zabawia się z filigranową Japonką, to by powiedzieli, żebyś pił lukozadę, robił pompki i przysiady i cieszył się życiem. A jak nie dasz rady, to spaceruj, spaceruj....
    Tak, o ile onkologia jest u mnie na najwyższym poziomie, to gdy mi przyjdzie korzystać z jakiejś rehabilitacji, to chyba będę turnusy w Polsce wykupywał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam do Polski i polecam prądy. Tylko znajdź sobie jakąś inną Japonkę, bo Noriko jest moja i tylko moja!

      Usuń
  3. Nic mi nie dały te zabiegi na szyję, no może troszeczkę. Z szyją lepiej bo nie trzeba pokazywać kolan u pań. W tak zwanym kółku w którym leżałem przez 15 minut zdarzyło mi się zasnąć. Teraz codziennie rano ćwiczę szyję 10 razy w lewo, 10 w prawo, tak samo góra i dół. To pozwala mi przeżyć dzień. Pozdrawiam i życzę udanej rehabilitacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia, co to pole daje. Czy chodzi tu bardziej o bioprądy, czy o żelazo w czerwonych krwinkach? Chyba o bioprądy, bo na tak małe ilości żelaza, jakie wystąpują we krwi, magnes nie działa. Chyba, że byłby bardzo silny - ale wtedy pewnie wymazałby mi pamięć.

      Usuń
  4. z polem magnetycznym, zwanym potocznie kołem w mojej pobliskiej fizjorehakanciapie skojarzył mi się dialog autorstwa bodajże Marii Czubaszek /RIP/:
    - Dlaczego trzymasz się za kolana?
    - Bo uszy mnie bolą.
    - To dlaczego trzymasz się za kolana?
    - Za uszy nie mogę, bo mnie bolą.
    - Może ci się wyrzynają uszy mądrości?
    - Nigdy nie słyszałem o uszach mądrości.
    - Bo tego nie słychać, tylko właśnie boli.
    ...
    to już było, ale nie chcę się powstrzymywać z przypomnieniem, że pewnie to "wydziaranie" to jakiś mały motylek na ramieniu... to jest dokładnie to samo, jak "cycki na wierzchu" w przypadku nieodpiętego guzika pod szyją, albo "goła dupa", gdy spódniczka jest do 1/3 uda... zawsze nieodmiennie mam ubaw, gdy słyszę lub czytam takie rzeczy...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. */errata, wróć... niedopiętego miało być...

      Usuń
    2. Dziara jest dziara, niewazne jak wielka. Jest jak szlaczek na koktajlowym kieliszku, jak graffiti na ścianie pałacu, jak firanki w oknach Ferrari.
      Ale ma to i dobre strony - ja do wydziaranych kobiet nie czuję absolutnie nic, więc nawet gdybym stracił rozum i przyzwoitość (np., gdyby mnie jakaś Mala, czy inna Roxy zaczarowała) Pani ma jednego potencjalnego gwałciciela mniej!

      Usuń
    3. pomyliłeś urok z hipnozą... ptyś pod wpływem hipnozy odmówi wykonania "rozkazu" jeśli to jest sprzeczne z nim samym, z jago wartościami... z urokiem sprawa się komplikuje... bywają lekkie uroki, podobne siłą do hipnozy, ale pod naprawdę silnym /przez duże S/ urokiem ptyś zrobi WSZYSTKO /dosłownie/, pod warunkiem, że nie przekracza to fizycznych ograniczeń... np. impotent z powodów organicznych nikogo nie przeleci, ani dobrowolnie, ani gwałtem... magia realna to nie jest boska moc, tej drugiej zresztą nie ma, bo i sami bogowie nie istnieją... ale to już osobny temat...

      Usuń
  5. Dres, dresowe spodnie na rehabilitację są dobre.
    Pracowałam kiedyś jako opiekunka medyczna i nigdy nie zapomnę skrępowania pacjenta, któremu musiałam zmieniać pampersa, to było bardzo trudne doświadczenie dla nas obojga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem w tym, że ja jadę na tę rehabilitację bezpośrednio z pracy. Gdybym w pracy pojawił się w dresie, zapewne wzbudziłbym tam niemałą sensację, a potem zostałbym wezwany na dywanik od szefa. Niestety, u nas obowiązuje dress-code, czy jak tam się to nazywa.

      Usuń
  6. Poza pogoda ktora u mnie jest piekna bo jeszcze nie upalna to pod wszystkimi Twoimi bolaczkami moge sie podpisac - zrezygnowalam z blogowania nie majac ciekawych tematow, problemy szyjno-stawowe znam bo syn mimo 3 operacji zadnej poprawy nie doznal a i moje kolana wysiadly a mieszkam na 2gim pietrze, ale samochodem jezdze codziennie bo u mnie bez samochodu byloby jak bez reki - i nawet benzyna staniala choc jej podwyzszona cena nigdy nie byla drastyczna.
    Tematow politycznych nie poruszam gdyz mieszkajac w USA widze wydarzenia inaczej.
    Zycze by zabiegi jednak pomogly.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wie, że w Stanach bez samochodu się nie da. W moim mieście, na szczęście, się da. W zasadzie w każdym mieście się da. Jedynie ci, co mieszkają na wioskach muszą używac samochodu codziennie. Ja właściwie tylko wtedy, gdy mam coś cięższego do przewiezienia, albo jadę gdzieś dalej. Choć głównym powodem jest potrzeba ruchu - gdy cżłowiek pracuje cały dzień przed komputerem, to pragnie tego ruchu, choćby miało to być jedynie pół godziny na rowerze. Niestety, biegać juz nie mogę, czego brak bardzo mi doskwiera.

      Usuń
  7. Na temat tego Twojego kolana napiszę do Ciebie na nitager@poczta.onet.eu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Veni, vidi i nie wiem jak jest po łacinie "odpisałem" 😄

      Usuń
  8. Pole magnetyczne jest ok. A kolano podawaj i nie marudż! ;p Ja się chyba zaraz położę z ksiązką, tylko jeszcze powiesze pranie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pole magnetyczne wokół Ziemi na pewno jest OK. Czy w tej cewce, to nie wiem, ale skoro nie szkodzi, to niech sobie będzie, nawet jeśli nie pomaga. Ciekawe, na to co działa. Próbowałem znaleźć w necie, ale Sztuczny Potakiwacz nie za wiele wiedział.

      Usuń
  9. Te pole magnetyczne to nie wiem czy pomaga czy szkodzi, za to Noriko pomaga ci na pewno i to jest najlepsza strona tej rehabilitacji :)) Kitty

    OdpowiedzUsuń
  10. Klik dobry:)
    Przecież żyjemy w jednym wielkim polu elektromagnetycznym, to po co jeszcze to dodatkowe?
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń