Sentencja


Wszystko płynie... Ale nie sądzę, żebym to wszystko chciał wyłowić!

Informacje dla Gości

INFORMACJE DLA GOŚCI

Ponieważ nikt nie jest w stanie sprawdzać na bieżąco całego bloga, wprowadziłem moderację komentarzy do starszych wpisów. Nie zdziwcie się więc, jeśli Wasz komentarz nie pojawi się tam od razu. Nowe wpisy można komentować normalnie, tak jak dotychczas - bez moderacji.


poniedziałek, 26 stycznia 2026

Jak straszna zima mnie doświadcza

     Ech, niewesołe jest życie staruszka…

     Dopadły mnie kłopoty ze zdrowiem. Wszystko przez mój brak asertywności.

    Tak mi się nie chciało jechać na to Wygwizdajewo, tak marzyłem o zaszyciu się pod kocem z filiżanką pysznej herbatki… Za oknem ziąb, zimowy wicher i biało jak w Arktyce – komu by się chciało wychodzić? No, ale jak się nie ma zdolności aktorskich, to trzeba życie przyjmować na klatę. Koleżanki Małżonki jakoś nie przekonały moje nagłe bóle w krzyżu, zawroty głowy, udar, skurcz żołądka, czy otwarte złamanie paznokcia i nie udało mi się od tego wykręcić. W dodatku tak słodko poprosiła, że stopniałem jak sopel lodu w mikrofalówce. No, nie pomyślałem, że przecież ktoś i tak musi ją tam zawieźć.

     A na miejscu, znaczy w tym Wygwizdajewie, gdzie nasza kuzynka obchodziła urodziny, było jeszcze zimniej, jeszcze mocniej wiało i jeszcze do tego akurat ja, jako kierowca, nie mogłem się rozgrzać pysznym (podobno) i aromatycznym (na pewno) grzańcem! A tak ładnie pachniał…

     No i jeszcze te moje problemy z ciśnieniem. Otóż, przyjmuję leki, obniżające ciśnienie krwi. I od kiedy je przyjmuję, poznałem zupełnie nowe zjawisko: marznące ręce. Nigdy nie marzły mi ręce ani stopy, a teraz, gdy zbito mi ciśnienie, krążenie krwi chyba nieco osłabło i ręce zaczęły mi marznąć. To dla mnie zupełnie nowe doświadczenie. Zwłaszcza, że jako osobnik nieznający tego zjawiska, nie zaopatrzyłem się w żadne rękawiczki, bo nigdy ich nie potrzebowałem. A tu: proszę! Niespodzianka zimowa!

    Dość, że zwyczajnie zmarzłem i po kilku dniach poczułem tego skutki. Doznałem bowiem zdradliwego ataku Straszliwego Przeziębienia I Niemal Końcowej Agonii (w skrócie SPINKA). Nie śmiejcie się, to poważna choroba! Przez jeden dzień (na pewno dłużej, ale nikt dziś już nie robi takich porządnych termometrów) miałem straszną gorączkę, nawet chwilami powyżej 37 stopni – wystarczy, aby każdego chłopa posłać na deski. A już na pewno wystarczy do tego, żeby chwycić papier, pióro i spisać swą ostatnią wolę. Nie pamiętam, co tam komu zapisałem, bo mi tak oczy łzawiły, że w ogóle niewiele widziałem. Nie pamiętam już, kto odziedziczy moją tokarkę, a kto gitarę, zresztą, jak zwykle, wszyscy i tak to totalnie olali i nie było nawet komu podpisać jako świadek.

    Niestety, ubocznym skutkiem owego przeziębienia był też Wielki I Niespotykany Katar Ogólny (skrót nie oddaje istoty sprawy). Nie mam pojęcia, skąd się tyle tego świństwa w człowieku bierze, ale karton chusteczek wystarczał mi zaledwie na dwie godziny. Ubocznym skutkiem było tak intensywne łzawienie, że nawet trudno było mi czytać. Więc głównie spałem usiłowałem spać. I właściwie ta senność nie przeszła mi aż do tej chwili. Mógłbym przespać całą tę zimę i wcale nie byłoby mi jej żal.

     Jak ja nienawidzę zimy!

    I to straszliwe choróbsko trzymało mnie aż do wczoraj. Prawie na dwa tygodnie zamieniłem się w człapiące, charczące, zgarbione i bez przerwy marudzące zombi, które z łatwością można było zatrzaskać suchą szmatą, gdyby tylko komuś chciało się to zrobić.

    Dziś zaczynam powrót między żywych. Mam nadzieję, że mi się uda zakotwiczyć między nimi jeszcze na jakiś czas. W każdym razie, Kostucha, gdy mnie zobaczyła, wzruszyła tylko kościstymi obojczykami i oznajmiła mi, że jeśli jeszcze raz będę wzywał jej imienia nadaremno, wybierze najbardziej tępą i zardzewiałą kosę z całego swego arsenału "i mi pokaże" - cokolwiek to znaczy.


31 komentarzy:

  1. aha, czyli zbyt ostro, zbyt zdecydowanie odmówiłeś założenia rękawiczek?... jakbyś asertywnie odmówił, to chyba też byś się zaziębił...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tyle odmówiłem, co nie miałem czego odmówić. Ja po prostu nigdy nie używałem rękawiczek, poza ochronnymi, gdy zdarzyło mi się pracować fizycznie. A co za tym idzie - żadnych nie posiadałem.

      Usuń
  2. Zdrowiej szybko.
    Ja bardzo lubię zimę. No ale bez rękawiczek to się nie da...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem że lubisz, bo wciąż ją fotografujesz. Ku mojemu żalowi. A udałoby mi się wjechać Ci na ambicję stwierdzeniem, że "takie prawie że biało-czarne zdjęcia to każdy potrafi robić - spróbuj fotografować zieleń!" ?

      Usuń
    2. Nie bardzo, bo 1. kazdy fotografuje co chce i umieszcza na blogu 2. czarno białe są trudniejsze 3. to nie ma nic wspólnego z ambicją.

      Usuń
  3. Dbaj o siebie, jedz witaminki w pokarmach, nie stresuj się, uśmiechaj- wierz mi, to pomaga🤗

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie stresuj się... A czy znasz kogoś, kto stresuje się, bo to lubi? Stres rzadko jest naszym wyborem, prawda? Sam przyłazi, nie proszony...

      Usuń
  4. Uzupełnij płyny, podobno w katarze tracimy ok.600ml dziennie! Kostucha niechaj się trzyma od Ciebie z daleka, bo z koleżanką małżonką będzie miała do czynienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy płyny mnie uzdrowią. Ponoć szkodzi to na wątrobę i układ nerwowy.

      A, masz na myśli zwykłe płyny?

      Usuń
    2. Niestety tak, alkohol jeszcze bardziej wysusza...

      Usuń
    3. Ale jak rozgrzewa! Taki krupniczek na gorąco... Albo herbatka z miodem, cytryną i rumem... Albo czerwony grzaniec z Ołowianki... Albo biały z krakowskiej knajpki na Grodzkiej (nie pamiętam nazwy, ale pamiętam, że kelnerka miała śliczny uśmiech).

      Usuń
  5. Spanie przy katarze to dobra rzecz. Jak spisz to nie smarkasz, dzięki czemu oszczędzasz chusteczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały problem, to zasnąć z tym zapchanym kichadłem.

      Usuń
  6. Najważniejsze to się nie przejmowć. Niektórzy dodają też - i mieć wygodne buty. To też, ale z moim nadciśnieniem zawsze pamiętam o rękawiczkach. Kocówki palców tak mi bowiem marzną, że to potwornie boli. Tak miałem poprzednio na stoku przy -12 stopniach . Ręce mi dosłownie grabiały i ogrzewałem je wkładając dłonie pod pachy przy rozpiętym kombinezonie. Dało się przeżyć i nie przysłoniło mi to satysfakcji ze zjazdów.
    Jest jeszcze jedno miejsce na zagrzanie dłoni w sytuacjach ekstremalnych, ale jak tu rozpinać spodnie przy tylu obcych osobach.
    Grzańca zaś wypiłem po powrocie do domu i też zadziałał jak trzeba. Nie dajmy się przeciwnościom

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz nie wiem, czy współczuć, czy gratulować. Z jednej strony, wiem, że marznięcie rąk to nic przyjemnego. Ale z drugiej - pomyśl, nie masz nadciśnienia!

      Usuń
    2. Nie lubię współczucia. O wiele lepiej czuję się z odrobinką podziwu. Co do nadciśnienia, to zmagam się z nim od ćwierćwiecza.

      Usuń
    3. Oupsss... Jakby to powiedział monsieur Hood ze Shrecka: "O'la la, ale gafa!". Wybacz.

      A może przyczyną Twoich marznących rąk jest po prostu zbyt częste i zbyt intensywne wystawianie ich na mróz? Bo ja unikam takich sytuacji, jak tylko mogę - do tego stopnia nienawidzę zimy, że żaden sport zimowy mnie nie kusi.

      Usuń
  7. Wspolczuje tego doswiadczenia - ale jest za Toba i moze Cie uodpornilo na przyszlosc?
    Pamietasz grype Hong-Kong ktora w Polsce grasowala w latach 60tych? Dopadla mnie kradnac z zyciorysu jeden dzien przespany nieprzytomnym snem ale tak mnie uodpornila ze od tego czasu nie lapie zadnych gryp ani katarow. Mysle ze byla dobra szczepionka anty.....
    Ciesze sie ze jestes zdrowy i wrociles na blogownie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja generalnie w młodości prawie nie chorowałem, więc o wysokiej gorączce niewiele wiem. Ostatnio miałem ją w czasie pandemii koronowirusa, kiedy to siedziałem w domu w podwójnych spodniach, kurtce i czapce - i trząsłem się z zimna. Zwykle przechodzę wszystkie choroby bez gorączki, za to trwają one u mnie bardzo długo.

      Usuń
  8. Nigdy, przenigdy nie lubiłam zimy- nienawidziłam śniegu, lodu sanek, lepienia bałwana itp. głupot, telepania się na łyżwach lub nartach. Zimę to lubiłam w marcu, gdy byłam w Tatrach i mogłam polegiwać na leżaku na Gubałówce(to ta szmatława górka w Zakopanem)i wystawiać facjatę oraz dekolt do słońca. Oczywiście na leżaku były dwa koce, trzecim byłam ja okryta. Mąż szlifował stok na nartach, a ja się opalałam. No i dobrze znosiłam wędrowanie po Dolinkach Reglowych. A katar to łatwo załapać, bo z okazji covidu robili różne badania, które dowiodły, że gdy ktoś kicha w przestrzeń to te wirusy mogą rozprzestrzeniać się spokojnie nawet na odległość 5 metrów i nadal pozostać aktywne i powodować infekcje u osób, które znajdą się w ich zasięgu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako dzieciak, owszem, lubiłem zimę. Zwłaszcza, od kiedy nauczyłem się jeździć na łyżwach. Rozumiesz, człowiek młody, to głupi! Ale teraz wręcz nienawidzę tego gacenia się przed każdym wyjściem. Tego nawnoszonego piachu, wiecznie chrzęszczącego pod stopami, pomimo ciągłego zamiatania. Tego zimnego wiatru, wdzierającego się w każdy zakamarek ciała. No i krótkiego dnia, w czasie którego nic nie da się zrobić. Nie, zima nie dla mnie, zdecydowanie!

      Usuń
  9. Hmmm, te badania niby " z powodu covida" na temat kichania byly nam bardzo dobrze jeszcze w PRLu , gdzie na lekcjach biologii uczono nas, ze potezne kichniecie rozpyla " zarazki" katarowe na ok.8-10 metrow. Tym bardziej smieszyl mnie idiotyzm covidowy z tymi " 2 metry odstepu" , ktore mialy nas ratowac przed zarazeniem. Totalna nielogiczna bzdura, jak wiekszosc covidowych zalecen, ale pominmy to. Dobrze, ze sie odezwales, bo juz zaczynalam myslec o tej kostusze... Albo, ze po prostu masz ciekawsze zajecia niz czytanie komentarzy pod wlasnym blogiem. Dlaczego nie lubic zimy? Widoki osniezonych i oblodzonych polaci lasow i pol sa zachwycajace, zadna pora roku nie jest tak srebrzysta i swietlista jak zima... A na zimno jest tylko jeden sposob : po prostu trzeba ubrac na czlowieku wszystko , lacznie z rekami... :)) A tak w ogole to pierwszy raz slysze, ze ktos dostal kataru z braku rekawiczek? Jestes pewien, ze miales na tym Wygwizdowie czapke ? Kitty ☃️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się komuś zima podoba, to niech sobie włączy Internet i poogląda widoczki. A to grube ubieranie się doprowadza mnie do szału. I te oblodzone chodniki, po których nie da się biegać - bo poza miastem już nikt tego nie posypuje. I to, że każde przejście do roboty trzeba okupić zmarzniętym nosem. Nie, zima to bardzo nieudana pora roku!

      Usuń
    2. Ok, poczekamy do lata, jak zaczniesz narzekac, ze jest upal i ze tez nie mozna biegac, chodzic, oddychac 🤣🤣🤣Kitty

      Usuń
    3. Latem jak najbardziej można biegać, chodzić i oddychać, w dodatku czując wokół zapach zieleni. Trochę się człowiek poci (nawet bardzo), ale to niewielka cena za komfort.

      Usuń
    4. Lato jest moja ukochana pora roku, ale tym bardziej kocham jego wszystkie uroki po zimie ..Czlowiek wtedy docenia. Chyba jednak nie chcialabym mieszkac w kraju, gdzie jest wieczne lato i nic poza tym... Lubie roznorodnosc:)) Niech ci juz ta zima odpusci skoro masz jej dosc. Tutaj wlasciwie juz czuc wiosne w powietrzu... zakwitly takie rozowe kulki na krzewach, z ziemi wystaja juz 10 cm trowe pedy fiolkow, a dni coraz bardziej sloneczne.. Dzisiaj np. 10 st na plus. A tak sobie Ciebie troche podenerwuje :) 😃Kitty

      Usuń
  10. No i teraz nie wiem, czy pobawić się w tetryka i uruchomić moje dolegliwości (zgromadziłem taką dokumentację, że by Ci się pogorszyło od samego czytania, zwłaszcza że sporządzona po angielsku jest), czy też opowiedzieć Ci o tegorocznej zimie w Irlandii (jak chcesz pogłębić stany depresyjne, to zapraszam, jeszcze ze dwa tygodnie wyspa planuje się chować pod chmurkową pierzynką, która na ogół wisi na pułapie 200 metrów, ale czasem schodzi do metrów 30, no i ma grubość kilometra albo i lepiej). W zestawie atrakcji wilgotność 100% przy wietrze 50 km/h, co powoduje przeziębienia duszy i poranną gołoledź mózgu oraz prześwity słoneczne przy wschodzie i zachodzie, bo tylko wtedy chmurna kołderka go nie zasłania (oczywiście rozumiesz, że gdy prowadzisz wtedy samochód, wali Ci po gałach i jakbyś sobie chciał słoneczko zasłonić, to razem z drogą i poruszającymi się po niej pojazdami i zwierzętami, włączając dwunogi).
    Ale i tak się czuję jak król, gdy pomyślę, kto jest prezydentem w USA, a kto w Polsce. My mamy taką prezydentkę, że bym ją spokojnie mógł na obiad zaprosić i wiem, że nie narobiłaby trzody, jak panowie z wyżej wymienionych krajów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś miałem możliwość wyjazdu do Anglii i gorąco się nad tym zastanawiałem. Nie chciałem wyjeżdżać, ale kłopoty finansowe coraz bardziej mi doskwierały, w związku z moją sytuacją mieszkaniową. Nie zdecydowałem się na ten krok - przeważyła o tym właśnie pogoda. Myślę, że gdyby mi wciąż wiało, lało, a słońce pokazywało się od wielkiego dzwonu, powiesiłbym się po najwyżej dwóch tygodniach. Jestem, niestety, meteopatą i pogoda ma olbrzymi wpływ na moje samopoczucie, a co za tym idzie, również na mój nastrój.
      Cóż, nie obracam się w kręgach na tyle wysokich, żeby w ogóle pomyśleć o zaproszeniu prezydenta na obiad - pomijając już fakt, że uciekałbym od takiej możliwości jak najdalej i jak najszybciej. Również w sytuacji odwrotnej szukałbym wiarygodnego powodu, aby się od tego wykręcić.
      Ale powiem Ci coś w sekrecie - od kiedy przestałem zajmować się polityką i uciekać od niej, mam o wiele zdrowsze nerwy. Po prostu zaakceptowałem fakt, że na pewne rzeczy nie mam wpływu. Jedyne, co mogę zrobić, to oddać jeden ważny głos, raz na cztery lata.

      Usuń
    2. Chyba każdy jest trochę meteopatą, ale wieszania nie planuję.
      Ja też się nie obracam, ale zdarzyło mi się na przykład przybić piątkę biskupowi Armagh. Nasza koleżanka miała koncert w kościele, przybył biskup i żegnał wszystkich wychodzących podając rękę.

      Usuń
    3. No proszę, a u nas biskup wciąż podaje rękę... do pocałowania!

      Usuń