Sentencja


Wszystko płynie... Ale nie sądzę, żebym to wszystko chciał wyłowić!

Informacje dla Gości

INFORMACJE DLA GOŚCI

Ponieważ nikt nie jest w stanie sprawdzać na bieżąco całego bloga, wprowadziłem moderację komentarzy do starszych wpisów. Nie zdziwcie się więc, jeśli Wasz komentarz nie pojawi się tam od razu. Nowe wpisy można komentować normalnie, tak jak dotychczas - bez moderacji.


piątek, 20 maja 2016

Ostrzeżenie?

     Bomba, która wybuchła wczoraj we Wrocławiu, wcale nie musiała być dziełem amatora.

    Przypomnę tylko tym, co zmęczeni politycznymi sporami, nie oglądają już, ani nie czytają wiadomości: wczoraj w jednym z wrocławskich autobusów znaleziono podejrzany pakunek. Kierowca, gdy mu to zgłoszono, zatrzymał pojazd i wyniósł pakunek na zewnątrz. W tym momencie nastąpiła eksplozja, nie czyniąc jednak nikomu krzywdy (prawie nikomu). Okazało się, że była to bomba, zrobiona z garnka, nieznanego jeszcze materiału wybuchowego, gwoździ i śrub. Cały impet poszedł jednak w górę. Według świadków, płomień sięgnął trzeciego piętra. Podobno jedna osoba została lekko ranna odłamkiem.

    Dziennikarze od samego początku przytaczali komentarze fachowców, którzy zgodnie twierdzili, że to amatorska robota. Jerzy Dziewulski określił ją jako nieudolnie wykonaną „bombę samowarową” (taką samą, jaką w USA niedawno zdetonowano w Bostonie, podczas biegu maratońskiego). Jednak źle rozmieszczony ładunek wybuchowy i jego błędny skład (zbyt wiele saletry) nie pozwoliły na gwałtowny rozrzut „odłamków” – czyli śrub i gwoździ.

    Kto podłożył tę bombę?

    Według ekspertów, mogła to być osoba niezrównoważona psychicznie. Możliwe, że ten ktoś chciał się za coś zemścić na MZK. Za co? Ludzie czują się pokrzywdzeni za wiele rzeczy, najbardziej za winy, popełnione przez siebie samych. Pewnie dostał mandat za jazdę bez biletu, lub coś w tym rodzaju.

    Pojawiła się też hipoteza, że bomba miała tylko narobić szumu i przestraszyć pasażerów, aby przestali oni korzystać z autobusów.

    Ta ostatnia hipoteza jednak nie trzyma się kupy. Gdyby tak było, sprawca nie dodawałby gwoździ, ani śrub – elementów, które miały pasażerów poranić, albo nawet pozabijać. To możliwe, bowiem ładunek był bardzo silny.

    Przyjrzyjmy się bombie. W stalowym rondlu ktoś umieszcza ładunek, odłamki i detonator. Jak już powiedziano, bomba jest źle skonstruowana, bowiem cały impet idzie w górę, po linii najmniejszego oporu – od spodu i boków ograniczają go ścianki garnka. W otwartej przestrzeni taka bomba nie może narobić wiele szkody, ale może przypadkowo kogoś zranić a nawet zabić. Natomiast w autobusie, który stanowi ciasną przestrzeń, zabić mogła nawet sama fala uderzeniowa. Tylko reakcji pasażerów i kierowcy ci pierwsi zawdzięczają, że ni im się nie stało. Ktokolwiek więc to zrobił, na pewno usiłował zabić! Nie przestraszyć, nie „zrobić kawał”, tylko zabić!

    Czy rzeczywiście była to osoba niedojrzała, lub niestabilna psychicznie? Mogła być. Ale fakt, że bomba wykonana była z elementów ogólnie dostępnych, nie należy wysnuwać wniosków, że to musiała być robota amatora.

    Jak działają terroryści? Jak wyglądają bomby, przez nich skonstruowane? Zapewne zawierają plastik lub C4, profesjonalne zapalniki, wyrafinowaną elektronikę… Nic z tego. Te elementy są po prostu zbyt trudno dostępne. Można je przemycić zza granicy – ale to się wiąże z dużym ryzykiem, ze względu na kontrole na granicy Unii. Można je skraść z bazy wojskowej, albo kopalni – ale wtedy takiego osobnika łatwiej wyśledzić, z uwagi na ograniczoną liczbę miejsc, w których można dokonać kradzieży i ochronę – czy to monitoring, czy to wartę, czy zakaz zbliżania się do magazynu, kiedy to łatwo zauważyć kogoś, kto ten zakaz łamie. Otóż, terrorystów szkoli się tak, aby umieli skonstruować ładunek i zapalnik z części ogólnie dostępnych. Bo to daje im całkowitą anonimowość.

    Czy ktokolwiek z Was zwróciłby uwagę na kogoś, kto kupuje garnek? Czy komukolwiek wydałoby się to podejrzane? Czy ktokolwiek z Was zapamiętałby twarz klienta, dokonującego takiego zakupu, skoro w marketach takich transakcji dziennie dokonuje się kilkadziesiąt? Czy ktoś, kto kupuje w ogrodniczym woreczek saletry, wyda Wam się podejrzany? Zwłaszcza, że on kupuje nie tylko saletrę, ale też sadzonki, nasiona, nawóz, łopatę – wszystko to, co wiosną kupują normalni ogrodnicy.

    A zapalnik? Zręczny, a przy tym odpowiednio przeszkolony terrorysta potrafi to zrobić z części od radioodbiornika, żarówki, telefonu komórkowego, czy nawet budzika. Czy ktokolwiek z Was zwróciłby uwagę na kogoś, kto kupuje radio? Albo budzik? Albo żarówkę?

    No dobrze, ale jest jeszcze ładunek wybuchowy…

    Pamiętacie, z czego zrobił go Breivik? Z nawozu sztucznego i odpowiednich domieszek. Skoro z saletry i cukru można skonstruować silnik rakietowy, wielkości bateryjki, zdolny wynieść model rakiety na kilkadziesiąt, a nawet kilkaset metrów… Nie jestem dobrym chemikiem i nie wiem, co trzeba zmieszać, aby uzyskać ładunek wybuchowy – ale ja nie przeszedłem szkolenia, ani nigdy się tym specjalnie nie interesowałem. Założę się, że w necie pełno takich informacji. Pamiętam, że w podręczniku od chemii dla siódmej klasy szkoły podstawowej, kiedy to liczyła ona jeszcze osiem klas, był przepis na proch strzelniczy!

    A że bomba wykonana została nieprawidłowo… Terrorysta też jest człowiekiem i też popełnia błędy. Może to jego pierwszy ładunek?

    Oczywiście, nie upieram się, że ta bomba to dzieło „zawodowego” terrorysty. Mogło być tak, jak twierdzą dziennikarze, powtarzając opinie ekspertów. Ale mogło też być tak, jak mówię. Stwierdzenie, że „to na pewno była robota amatorska” jest po prostu nieprawdziwe. Na pewno – to była eksplozja. Nic więcej na razie nie wiemy.

    A przypominam, że stało się dwa dni po tym, jak nasz geniusz od pancernej brzozy, bombowca Tu-154M i helu cięższego od powietrza zapowiedział wysłanie polskiej fregaty w rejon Morza Egejskiego.

24 komentarze:

  1. Nie strasz, proszę....... To juz nawet do Polski na wakacje strach jechać.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszędzie robi się niebezpiecznie.

      Usuń
  2. Za kilka dni broszkowa kobieta ogłosi, że to opozycja podłożyła. Albo mniej niż zero wrobi jakiegoś cudzoziemca. Nie liczę na to, że dowiemy się na ten temat prawdy.
    Miłego,;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że aż tak daleko posuwać się nie muszą - nie o to im chodzi.

      Usuń
  3. Kolejny powód konieczności wprowadzenia ustawy antyterrorystycznej proponowanej przez rząd. Ale sama ustawa nie wystarczy. Przykład tego dzielnego kierowcy, że obywatele powinni sami angażować się w likwidowanie zagrożeń, a jeśli to konieczne - samych terrorystów. Odczuwamy strach, dopóki nie zabijemy pierwszego terrorysty. Potem już tylko spokojną satysfakcję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta ustawa jest po to, żeby legalnie inwigilować nas wszystkich i dokonywać prewencyjnych aresztowań. To już było, w Berlinie w latach 30. Kto wie, czy ta bomba nie została podłożona właśnie po to. Ja rozumiem konieczność ochrony przed terrorystami ale dopóki na czele MON stoi Macierewicz, nie powierzyłbym temu rządowi nawet ochrony wychodka w Niewyrypach Dolnych nad Chlipuchą. Mniej boję się terrorystów niż rządu PiS. Żaden terrorysta nie narobi nam takich szkód, jak legalny rząd.

      Usuń
    2. @Dibelius,
      Służby są od inwigilacji podejrzanych od terroryzm Z DEFINICJI i również Z DEFINICJI, posługują się metodami niekoniecznie zgodnymi z prawem. Bo od tego są i inaczej byłyby niepotrzebne. Nikt nie zrobi krzywdy służbom, jeśli zabierają się za podejrzanych i niepotrzebna jest im żadna ustawa.
      Z ustawą PiS sprawa jest inna: Ci zdrajcy Polski chcą mieć prawną podkładkę do inwigilacji osób zupełnie niezwiązanych z terroryzmem, za to związanych ze środowiskami nie podzielającymi zachwytu "dobrą zmianą".

      Usuń
    3. Dla mnie zdrajcami Polski są nieudacznicy dyletanci, którzy doprowadzili służby do tak żenującego poziomu, że najważniejszych polityków w państwie podsłuchiwali kelnerzy, czy nawet ośmiorniczki.

      Usuń
    4. A dla mnie za przestępstwo odpowiada przestępca, nie jego ofiara.

      Usuń
  4. Nie podejmę się przedstawiania hipotez, ale przypomnę jeden fakt, który został skutecznie przykryty przez..., znów zupełnie nie mam pojęcia przez kogo i po co. Lekceważenie, czy próba niedopuszczenia do paniki, czy jakiś inny powód.
    Chodzi o to, że dokładnie w tym czasie wybuchu ładunku we Wrocławiu, w jednym z mieszkań w Jeleniej Górze odkryto skład materiałów wybuchowych (prawdziwy- nie żadne tam detaliczne ilości).
    http://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/wroclaw/jelenia-gora-kilogramy-trotylu-w-garazu-handlowali-materialami-wybuchowymi/l8qtcn5
    Znów: Nie wdając się w spekulacje "co?, kto? i po co?", zauważ że niezwykle skąpo tu w informacje, choć można tym zrobić niezłe ultrakuku, przy którym swojskie kęsim wydaje się być igraszką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś się waliło z "kaliflorku" i "karbitu"... no, i komu to przeszkadzało?...
      to teraz mamy brudny pluton w garnku... to już nie chodzi o ten pluton, ale brudne do garnka?... kto to widział takie rzeczy?... zaiste muzułmańskie to jest...

      Usuń
    2. Muzułmańskie? Gdyby to był muzułmanin, to nie byłoby już kogo aresztować - rozprysnąłby się po całym autobusie razem z ładunkiem. I nie byłaby to saletra.

      Usuń
    3. czy puentą jest, że muzułmańskie jest niezawodne?...
      pozostaje jeszcze na koniec nierozstrzygnięta kwestia garnka... o co w tym garnku chodzi?... ma się rozprysnąć, czy nie?... bez wódki nie razbirjosz, ale imam przyjmuje interesantów jedynie w nocy, gdy Aułła nie widzi i można się wtedy napić...

      Usuń
  5. A kuriozum to chyba jest fakt, że kierowca podobno miał kłopoty z chlebodawcą bo...opuścił autobus...
    Z teog jakoś mi wynika,że pomieszał szyki tym pseudo terrorystom. Bo bomba miała wybuchnąc w autobusie...No popatrz a uciekinierów syryjskich i innych jeszcze w Polsce nie ma ...Coś mi się wydje ,że Polska zaczyna się jawić jako bardzo niebezpieczny kraj dla zdrowia psychiczneho Polaków..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wariatów nigdy w Polsce nie brakowało.
      Co do opuszczenia autobusu, to nie do końca tak. Procedury w takich wypadkach nakazują ewakuację autobusu, z ładunkiem pozostawionym w środku. Ładunek wyniesiony na zewnątrz mógł zabić lub zranić przypadkowych przechodniów - a on dodatkowo zatrzymał się na przystanku, gdzie mogli zgromadzić się ludzie.

      Usuń
  6. przepraszam za literówki.Nie umiem poprawić..

    OdpowiedzUsuń
  7. skandaliczne jest w tym wszystkim, że do tej pory nie wiadomo, z której fabryki pochodzi garnek... kto zatrudnia takich "speców" od marketingu?... to jakaś porażka... kadrową na bruk!...
    pozdrawiać jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko gdzie ten bruk?...

      Usuń
    2. Bo reklama się nie udała. Miało wybuchnąć w autobusie, trzy osoby miały zginąć, dalsze trzy zostać ranne. I dopiero wtedy producent pochwaliłby się, że po takiej masakrze garnek jego firmy jeszcze nadaje się do użytku.

      Usuń
  8. Niewesoła przyszłość przed nam
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoś zapewne mruknął nam: "Obyście żyli w ciekawych czasach!". W złą godzinę powiedział.

      Usuń
  9. NIt, czasy są takie, a nie inne, że ostrożności nigdy dosyć. Nie wiadomo kto, nie wiadomo gdzie i kiedy:(
    A tu niedługo zjazd młodzieży w Krakowie, a mieszkam niedaleko.
    Oby minął ten czas spokojnie, oby !
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo "Przystanek Woodstock" - też świetna okazja.

      Usuń
    2. Każda okazja jest dobra... :/

      Usuń