Sentencja


Wszystko płynie... Ale nie sądzę, żebym to wszystko chciał wyłowić!

Informacje dla Gości

INFORMACJE DLA GOŚCI

Ponieważ nikt nie jest w stanie sprawdzać na bieżąco całego bloga, wprowadziłem moderację komentarzy do starszych wpisów. Nie zdziwcie się więc, jeśli Wasz komentarz nie pojawi się tam od razu. Nowe wpisy można komentować normalnie, tak jak dotychczas - bez moderacji.


poniedziałek, 20 kwietnia 2015

O tym, czego wiedzieć nie chcecie

     Czy wiecie, że…
    
     Populacja dzika w Polsce zwiększa się o 100 do 120 % rocznie?
    
     A wiecie, czym żywią się dziki? Według różnych mądrych książek, są w stanie wyżywić się same, w lesie, ponieważ są wszystkożerne. Ale dziki – co za pech – nie czytają książek! I nie wiedzą, że mają wcinać ślimaki, myszy, kłącza i żołędzie. Więc, głupie zwierzaki, wychodzą sobie na pola i wcinają ziemniaki, kukurydzę, czy groch. Protesty rolników są jak najbardziej zrozumiałe – dziki niszczą ich uprawy. Nie tylko one, ale one właśnie czynią największe szkody, bo część upraw oczywiście zjedzą, ale znaczny obszar zniszczą bezproduktywnie, poprzez swoje buchtowanie, bez pożytku dla nikogo.
    
     Stają się coraz bardziej zuchwałe. Coraz częściej można je spotkać w ludzkich osadach. Niedawno, w pewnej nadmorskiej miejscowości uzdrowiskowej, widziałem trawniki, rozryte przez dziki. Wczoraj były nietknięte, dziś wyglądają, jakby kompania czołgów urządziła sobie na nich manewry.
    
     Wiele kół łowieckich zwiększyło odstrzał. Niewiele to jednak da, ponieważ „na górze” pojawiają się już genialne pomysły, wyprodukowane przez kompletnych laików, których tematem jest, jak maksymalnie utrudnić życie myśliwym i przechylić szalę zwycięstwa na rzecz dzików.
    
     Na przykład, zakaz używania amunicji ołowianej. Bo ołów truje środowisko!
    
     Nikt nie policzył, ile ołowiu rocznie trafia do środowiska, poprzez amunicję myśliwską. Biorąc pod uwagę obszar łowisk, są to ilości tak mikroskopijne, że sens tego zakazu jest co najmniej wątpliwy. Coś w stylu zakazu produkcji żarówek – pomysł debilny, nie mający żadnego uzasadnienia ani ekonomicznego, ani ekologicznego, właśnie dlatego, że skutki są mikroskopijne, w porównaniu do innych czynników, które powodują te same niepożądane zjawiska. Jedno ćwiczenie jednej tylko dywizji piechoty na poligonie posyła do ziemi znacznie więcej ołowiu, niż kilka dziesięcioleci polowań. Nawet nie wspominam o artylerii, czy wojskach pancernych – ale kogo to obchodzi?
    
     Ale to jeszcze drobiazg. Mówi się o zakazie polowania na dziki w nocy! Dlaczego? Nikt nie wie. Podobno dlatego, że są wypadki. Ile takich wypadków? Słyszałem o kilku przez całe swoje życie. Ciekawe, że nikt nie zabroni jazdy samochodem po zmroku, chociaż wypadki zdarzają się tam bez porównania częściej. Chciałbym widzieć myśliwego, polującego w dzień na dziki. No niestety, nie sądzę, żeby dzik przeczytał rozporządzenie i podporządkował mu się, przestawiając się na dzienny tryb życia. Ale ja to ponoć głupi jestem…
    
     Otóż, wszystkie te propozycje mają tylko jeden cel – zemsta na myśliwych, za to że są tacy prymitywni, źli, okrutni i zabijają. I maksymalne utrudnienie im zbrodniczego procederu. Jest to nic innego, jak doładowanie swojego czystego sumienia. Ja bowiem jestem dobry i szlachetny – nie zabijam zwierząt! I będę to powtarzał na każdym kroku, w pracy, w domu i nawet przy jedzeniu, między jednym a drugim kęsem schabowego, a nawet na zakupach, przymierzając świetnie leżące, skórzane buty, bo w innych nogi się męczą. Jak miło się to mówi: ja jestem dobry, a oni są źli!
    
     Oczywiście, nie będzie zakazu jazdy samochodem w nocy, bo transport samochodowy jest potrzebny, a myśliwi nie. To tylko taki wrzód na ciele ludzkości – prymitywne, zapijaczone osobniki, które dla zaspokojenia swoich najokrutniejszych instynktów, biorą si ę za mordowanie niewinnych, kochanych zwierzątek, które marzą tylko o tym, aby się z nami zaprzyjaźnić. Głosy o wprowadzeniu odstrzału myśliwych są coraz bardziej powszechne. Przodują w tym wszelkiej maści „ekolodzy”. Niedawno, podczas modernizacji pewnej trasy szybkiego ruchu, miałem okazję się im przyjrzeć. Megafony, trąbki, gwizdki i transparenty, domagające się zaprzestania budowy, ponieważ samochody rozjeżdżają niewinne żabki o słodkich oczkach. Rozwiązaniem problemu miały być wprowadzone w wielką pompą specjalne pułapki, w które łapano żaby i przenoszono je przez szosę. W blasku fleszy wszystko działało idealnie. Ale, gdy znikły kamery, reflektory i reporterzy, żabki przestały interesować panów ekologów. Tysiące żab złapało się w pułapki tylko po to, by w nich zginąć. Szlachetni wolontariusze i miłośnicy przyrody nie zadali już sobie trudu, by raz na jakiś czas opróżnić pułapki i przenieść żaby na drugą stronę. Kto by się tam nimi przejmował!
    
     Ja w każdym razie mam już dość. Proponuję wprowadzenie zakazu polowań. Pamiętacie, co napisałem na początku? O przyroście dzików? Zauważcie, że pisałem tylko o dzikach! Ani słowem nie wspomniałem o innych gatunkach. Wolę nie wspominać, bo jeszcze znajdzie się – nie daj Boże – wśród decydentów ktoś rozsądny i nie zgodzi się na mój zakaz! A ja naprawdę chce zakazania polowań. Myśliwi odpoczną sobie, docenią fakt, że nie muszą po nocach pilnować pól, nareszcie do pracy będą wstawali wypoczęci i niejeden zastanowi się, na co mu to…
    
     Ale ostrzegam – wszyscy poniesiemy konsekwencje! Jeszcze nie w tym roku, jeszcze nie w następnym. Ale pięć lat całkowicie wystarczy na rozmnożenie się zwierzyny do niespotykanego poziomu i zniszczenie przez nie niemal wszystkich upraw.
    
     A gdy już bochenek chleba będzie kosztował 40 zł, gdy worek ziemniaków będzie luksusem, gdy w księgarniach pojawią się poradniki, jak ugotować zupę z trawy, gdy już całkowicie przestawimy się na żywność importowaną, gdy już powywieszamy polskojęzycznych ministrów, winnych biedy, upadku rolnictwa i poniżenia narodu polskiego – no bo przecież zawsze to „oni” są winni, my nigdy – może wtedy przeleje się czara goryczy. I Polacy wyjdą w pole z bronią maszynową. I będą strzelać do wszystkiego, co ma cztery nogi. I dopiero wtedy zacznie się mordowanie zwierząt. Zabijanie i zostawianie tam, gdzie leży. Byle tylko wytłuc tego jak najwięcej! I jestem w stanie założyć się o swoje życie, że ci „ekolodzy”, którzy dziś najgłośniej krzyczą, jutro będą w tej konkurencji najlepsi! Ich, winnych całemu nieszczęściu, nikt nie ruszy - bo oni zawsze są tymi dobrymi.

29 komentarzy:

  1. uuuu, Nitager, a co Cię tak rozeźliło od poniedziałku?... ja idę na wojnę z bankami, Ty z ekologami, ale sie, Panie, porobiło...
    miłego dnie mimo wszystko ... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozmowa z Leśniczym. Nigdy nie miałem zbyt wysokiego mniemania o ekoterrorystach, ale wczorajsza rozmowa i płynące z niej wnioski przelały falę goryczy.

      Usuń
  2. Rzecz dotyczy nie tylko tego, że dziki niszczą zbiory. Dziki roznoszą choroby, które dotykają świń hodowlanych. Poza tym dziki są tak durne, że nie respektują granic państwowych i te z Ukrainy przyłażą do nas, a podobno właśnie one są zakażone tym "afrykańskim pomorem świń". Sytuacja wygląda tak, że jeżeli pan myśliwy zastrzeli dzika, a okaże się , że dzik był zakażony, to na tym terenie natychmiast należy zlikwidować wszystkie hodowle świń a ich hodowcom wypłacać cholernie wysokie odszkodowania.
    W sumie jest to jakby kwadratura koła - tak czy owak dziki są ze wszech miar niepożądanymi zwierzakami. Dla państwa - powinny zniknąć na zawsze, bo albo roznoszą choroby albo wyżerają chłopom plony. Hodowcom świń są jeszcze mniej potrzebni, "zwykłym" rolnikom także. Podejrzewam, że myśliwym w gruncie rzeczy służą głównie za tarcze strzelnicze, no bo jeśli chore, to pewnie się do skupu nie nadają jako niejadalne. Ekolodzy chcą zapewne udowodnić wszystkim, że należy wprowadzić do lasów
    wilki, ale żeby nikt nie protestował, to wpierw rozmnożą się dziki jak licho, a potem "chłopi sami będą błagać o wilki" a ekolodzy wtedy podadzą im pomocną dłoń.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile rolnik nie puszcza świni do lasu, żeby sama się najadła, zachorowanie jej nie grozi. Chyba, że chorobą dotknięta jest znaczna populacja. A wilki - niech wpuszczą, skoro chcą. Wilki wyniszczą zwierzynę daleko skuteczniej niż mysliwi.

      Usuń
  3. Jedno pytanie: czym wspaniały obrońcy przyrody, zwani myśliwymi, dokarmiają te dziczki? Czym? Jedzeniem dla dziczków, w sensie kłączami? "Ja bowiem jestem dobry i szlachetny – nie zabijam zwierząt!" (i dalej w ten deseń) To tak słabe, że ledwo stoi na nogach. Znasz choć jedną taką osobę? Ja przyznam, że nie, a otaczam się "eko-oszołomami", to powinnam ich znać na pęczki. Z jakiegoś niewiadomego powodu nie ma wśród nich hipokrytów. Nie jedzą mięsa (ba! nawet wegan znam! każden jeden z anemią, a na myśl o wojsku robią pod siebie jak kałamarnica. Same Patricki Baboumiany), nie łażą w skórzanych butach, używają kosmetyków cruelty free. Kurdę, jakoś wiedzą co robią i z czego korzystają. Dziwne...

    Gdyby był ten zakaz polowań, moglibyśmy się przekonać, czy te dziki nas zeżrą (i zające, że o kuropatwach nie wspomnę), czy jednak natura sobie sama poradzi. Oczywiście zakaz wiązałby się z całkowitym brakiem ingerencji ludzkiej (a nawet myśliwskiej) łapeczki w przyrodę. Nie dokarmiamy "w trosce". Co prawda miłujący przyrodę myśliwi chyba wytłukli większość wilków, nie mówiąc o rysiach, tak że drapieżników nam nie staje, ale można by ich trochę sprowadzić czy spróbować rozmnożyć (taki koncept, nie znam się, nie jestem myśliwym - to oni robią pogadanki w szkołach o swoim darzborowaniu), żeby miało być co jedzone i co jeść. Tylko żeby z tej miłości do natury nie zaczęli gorączkowo polerować sztucerków...

    Wybacz, że się kapkę złośliwię. Jestem zmanipulowana przez tefałeny, wybiórczą i inne takie - jak każdy leming, który myśli, że kurczaki kupuje się w ZOO.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bądź sobie złośliwa, ile chcesz, tylko pisz tak, żebym mógł zrozumieć, bo w tym słownym chaosie trudno mi pojąć, o co Ci chodzi.

      Jak zauważyłaś, też jestem za zakazem polowań. A wszystko po to, żeby ekoterroryści sami, na własnej skórze przekonali się, czym to grozi. Skoro argumenty nie trafiają - trudno, trzeba wsadzić łapę w ogień, żeby przekonać się, że to parzy. Oczywiście, zdajesz sobie sprawę, że ci szlachetni wegetarianie w plastikowych butach umrą pierwsi? Bo z czego będą sobie przyrządzać swoje jarskie potrawy? Rolnictwo, raz doprowadzone do ruiny, ciężko będzie dźwignąć. Potem przyjdzie czas na mięsożerców - nie będzie czym wykarmić świń. Ceny żywności skoczą tak, że wszyscy poltycy złożą dymisję, z obawy o własne życie - lepiej żyć skromnie, niż zostać zlinczowanym przez głodny tłum. Uważasz, że przesadzam? Trudno Ci to sobie wyobrazić? A wiesz., dlaczego? Dzięi myśliwym, którzy na razie jeszcze do takiej sytuacji nie dopuścili. Dzięki kołom łowieckim, które najlepiej wiedzą, jakie jest pogłowie zwierzyny na ich terenie i ile z nich trzeba odstrzelić, żeby utrzymać je na bezpiecznym poziomie. No, ale trudno, jaki sobie świat przygotujecie, taki będziecie mieli. Ja pewnie i tak niedługo się z nim pożegnam, bo już lat mam trochę na karku, więc w sumie może mi to zwisać.

      Usuń
    2. Udało mi się wyczytać, że jesteś za zakazem polowań - zaznaczyłam to w przedostatnim akapicie, jak piszesz, chaotycznego komentarza. Napisałam też, że skoro zakaz, to i zero ingerencji ze strony zbawców ludzkości. Skoro chcesz pokazać apokalipsę, jaka po tym wybuchnie, bądź konsekwentny. Skoro już nie Ty, to może następne pokolenia miałyby szansę się przekonać jak straszliwe byłoby życie bez myśliwych. To by był najlepszy dowód na potwierdzenie moich bądź Twoich tez. Nasz gatunek wyginie, zagryziony przez zające, czy jednak przetrwamy. Dziki stratują wszystkie pola kapusty, czy jednak coś zostanie. Według mojej - być może ograniczonej wiedzy (mało wiem, w nogach śpię) - świat się nie skończy, na ulicach nie zapłoną auta, a Murzyni nie będą kraść telewizorów. Argumenty o zrujnowanym rolnictwie przypominają mi płacz Kalinowskiego z PSL-u, drącego się do kamery, że ci, co są przeciwko ubojowi rytualnemu, będą mieć krew na rękach rodzin utrzymujących się z pracy w rzeźni. Nie odpowiedziałeś też na moje pytanie: czym ci wspaniali dokarmiają dziki, że za tymi frykasami wychodzą na pola? Nie sztuka dokarmiać, a potem latać ze strzelbą, bo za dużo się namnożyło.

      Usuń
    3. Nigdy do głowy nie przyszłoby mi, że za stan WYSOKIEGO pogłowia dzików odpowiedzialni są myśliwi. To jest warte zapamiętania, bo przyznam, że coś takiego czytam po raz pierwszy. Dziki dokarmia się m.in. po to, żeby się nażarły w lesie, a nie wychodziły na pola. W przypadku rozsądnej liczebności dzików daje to wymierny skutek, ale przy zbyt wysokim pogłowiu nie działa, bo gdy paszy jest dużo, one mnożą się tak, że są w stanie obrobić i paśniki i pola. Czym się dokarmia? Tym, co się ma w nadmniarze. burakami, kukurydzą, pestkami... I uważasz, że to DLATEGO one wychodzą na pola? Bo człowiek je nauczył żreć buraki? Ryzykując życiem swoich młodych? Było dokładnie odwrotnie - to człowiek nauczył się, co dzikowi smakuje, bo widział, co ten mu zżera na polach.
      Nasz gatunek nie wyginie, zagryziony przez zające, bo tych juz prawie nie ma. I to nie myśliwi je wystrzelali. Potruły się pryskanymi uprawami (na polach), wytepiły je lisy (na które się nie poluje, bo ekolodzypostarali się, żeby futra były niemodne), kruki (których namnożyło się tyle, że zaczynaja juz atakować większe zwierzeta, ale ekolodzy nie zgadzają się na zdjęcie ich z listy gatunków zagrożonych), włóczące się po lasach i polach psy (do których nie wolno strzelać, bo dziecko będzie potem płakać). Świat się nie skończy - tu masz rację. Będzie trwal nadal - tylko czy z nami, czy bez nas? Masz dość fałszywego płaczu Kalinowskiego? No, to szykuj się na szczery - tak własnie będzie, gdy tylko ekoterroryści dorwą sie do władzy.

      Usuń
    4. Serio nie czytałeś tego wcześniej? Naprawdę nie będziesz mieć problemów z szukaniem - w sieci jest całkiem sporo takich informacji. Nie odkryłam Ameryki. No chyba, że każdą taką stronę traktujesz jako portal ekooszołomski - wtedy wybacz, skoro ekolodzy nie dadzą rady Cię przekonać (bo to eko-terroryści), to jak niby ja mam to zrobić? Nie wolno strzelać do psów? To czemu strzelają - i to niekoniecznie do bezpańskich? Chyba, że wszyscy właściciele zastrzelonych psów bezczelnie kłamią, bo chcą oczernić myśliwych? Nie poluje się na lisy, bo futerka niemodne (ekolodzy chcą zrujnować nie tylko rolnictwo, ale i przemysł odzieżowy?)? To na kim uczy się psy norowania? Na kurczakach z KFC? Wszystko, co widziałam i czytałam, to w takim razie manipulacja. Karmią dziki, żeby nie wychodziły na pola. Ale wychodzą. Nie dlatego, że są dokarmiane i mają warunki do rozmnażania. Po prostu jest ich za dużo, a do tego eko-terroryści nie pozwalają myśliwym utłuc nadmiaru. Hm... "W przypadku rozsądnej liczebności dzików daje to wymierny skutek, ale przy zbyt wysokim pogłowiu nie działa, bo gdy paszy jest dużo, one mnożą się tak, że są w stanie obrobić i paśniki i pola". Czy Ty nie widzisz tu absurdu? Może lepszą metodą na zapobiegnięcie zrujnowaniu rolnictwa nie jest namnażanie dzików burakami (jak sam piszesz, przy nadmiarze paszy się mnożą i później w jej poszukiwaniu ruszają na pola, bo już zjadły wszystkie buraki przytargane im do lasu) nie jest dubeltówa myśliwska, tylko... hm... mniej paszy? Ale nie, bo wtedy wyjdą z lasu. Trzeba przynosić im buraki. Ale wtedy się rozmnożą. I wyjdą z lasu. No jak nic, ratunek jeno w myśliwych. Ci dobrodzieje tak się plączą w zeznaniach, że musieli wymyślić własny słownik. Nie mordują zwierząt - u nich po prostu postrzałek puszcza farbę.

      O Kalinowskiego się nie martwię. On będzie beczał tylko, jak mu kasiorka przestanie wpływać do portfela. Gdyby eko-terroryści doszli do władzy, na pewno by tak było. Rolnicy (i wszyscy inni) obchodzą go tyle co zeszłoroczny śnieg. Byle hajsik się zgadzał. Dla mnie jego partia składa się z ludzi bez grama moralności. Nie mam zbyt dobrego zdania o reszcie polityków, ale ci są "wybitni".

      Usuń
    5. Nie, nie czytałem. I bardzo się cieszę, że nie Ty to wymyśliłaś, bo - wybacz - czegoś tak głupiego nie czytałem dawno. Wystarczyłoby teraz dziki dokarmiać stonką i kąkolem, a gdy już się do tego nauczą, zamiast szkodzić, będą nam odchwaszczać pola i niszczyć szkodniki. Genialne! A zanim zaczęto je dokarmiać, to chłopi narzekali na nie tylko dlatego, że oni generalnie lubią narzekać. Sami sobie pewnie po pijaku pola tratowali. Tam, gdzie się ich nie dokarmia, jakoś dziwnym trafem pola też są pobuchtowane i to w większym stopniu.

      Do psów strzelać nie wolno - jest to jeden z najgłupszych przepisów łowieckich, który pojawił się stosunkowo niedawno, bo takich szkód, jakie robią psy, nie zrobi żaden dziki drapieżnik. Do tej pory myśliwy miał obowiązek odstrzelić wałęsającego się psa, po upewnieniu się, że on naprawdę się wałęsa, a właściciel nie idzie kilkanaście metrów za nim. Przynajmniej właściciele psów pilnowali, żeby ich pupilki nie ganiały po lesie. Niektórzy myśliwi stwierdzili, że to głupie i robią to, co robić należy z pożytkiem dla łowiska. Trudno mi ich bronić, bo ewidentnie łamią prawo. Ale cóż, chcemy mieć puste lasy, bez drobnej zwierzyny, zamieszkałe wyłącznie przez drapieżniki - to przestrzegajmy prawa, uchwalonego przed kompletnych dyletantów.

      Na lisy nie poluje się dla futra - co załatwili nam ekolodzy. Skoro zaprzestano polowań, lis rozmnożył się tak, że w obawie o środowisko myśliwy ma teraz obowiązek strzelania do lisów. Ale to nie jest polowanie, tylko odstrzał redukcyjny. Z lisa nie ma żadnego pożytku - myśliwy zostawia go tam, gdzie padnie. Moim zdaniem, to jeszcze gorsze - bo zabija się dla samego zabijania! Oczywiście, nie jest to jedyny czynnik, zwiększający populację lisa - ogromny wpływ mają na to również szczepionki przeciw wściekliźnie. Ale skoro zaistniał jeden czynnik, zwiększający populację, dla równowagi powinien zaistnieć drugi, który ją zmniejszy. I tym powinny być polowania.

      Nie dokarmiane dziki nie mają wielkiego wyboru - idą na pola. Właśnie dlatego się je dokarmia. Czynnikiem zmniejszającym ich populację nie powinien być brak dokarmiania - bo ten zadziała dopiero wtedy, gdy pola będą już całkiem puste - ale właśnie polowania. I to się robi! Tylko znowu ktoś na górze wymyśla idiotyczne przepisy, które, na szczęście, nie weszły w życie - na razie nie weszły i mam nadzieję, że nie wejdą. Swoją drogą, zadziwiające jest, że dzików jest tak wiele, a znaleźć dziczyznę w sklepie graniczy z cudem. Nie rozumiem tego.

      Skoro myśliwi mordują zwierzęta, to co Ty powiesz o rzeźnikach? To dopiero sadyści! Myśliwy może i gra nieczysto, jak snajper, ale rzeźnika w takim razie porównać można tylko do SS-manna w Auschwitz, dokonującego beznamiętnej eksterminacji zwierząt rzeźnych.

      Zabijanie JEST czymś złym - ale, niestety koniecznym. Uważam, że łowiectwo jest o wiele bardziej humanitarne niż rzeźnictwo. Tam przynajmniej zwierzyna ginie niespodziewanie, do końca przebywając na wolności, a nie jak więzień, zamknięty w klatce i czekający na wykonanie wyroku.

      Co do PSL, zgadzam się w 100% - chociaż w jednym temacie mamy takie samo zdanie. Trzy koła dobre!

      Usuń
  4. W większości wprowadzanych przepisów brakuje opinii fachowców, albo są głównie opinie jednej strony. Tak jak tutaj - zdanie obrońców zwierząt nie poparte niestety żadną alternatywą dla odstrzału dzików czyli innym alternatywnym rozwiązaniem problemów z uprawami i ich niszczeniem.
    Mądry minister powinien wezwać doświadczonych przedstawicieli jednej i drugiej grupy, wysłuchać argumentów za i przeciw, poprosić o złożenie ich propozycji mającej na celu rozwiązanie problemu, skoro nie zgadzają się z rozwiązaniem drugiej grupy a następnie wybrać rozwiązanie salamonowe, w oparciu o wszystkie dostępne dane.
    Albo tak napisać tekst ustawy, żeby głosujący posłowie mieli jasność, co w perspektywie oznacza ich głos oddany na tak, a co na nie.
    Bo mam nieodparte wrażenie, że większość posłów głosuje niespecjalnie się głęboko zastanawiając nad głębszym sensem podpisywanych kolejnych lub upadających ustaw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tego potrzebni są ministrowie, a nie ministranci. Ministrant zrobi tak, jak każą mu przewodniczący, premier, biskup, mainstreamowa gazeta i strajkujący pod gabinetem lud. Bo dobre wrażenie jest ważniejsze niż skuteczność.

      Usuń
  5. Rewelacyjny tekst, Nitagerze. Uśmiałam się skoro świt, do rozpuku. Zdecydowanie coś jest na rzeczy i czas z tym coś zrobić.
    Krótkim proces, znaczy. A tak!
    Dzicz się rozplenia w geometrycznym postępie. Wieczorami trzeba sobie drogę wśród niej torować. Trawniki zryte do imentu.
    Twoja argumentacja mnie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koła łowiecie wprowadziły już zwiększony odstrzał, i dałyby radę pod warunkiem, że jakiś idiota "na górze" nie wymyśli poronionych przepisów. Ale opinia publiczna naciska, a notowania są ważne, więc bardzo się boję, że kiedys to przejdzie.

      Usuń
  6. wszystko fajnie, ale...
    Narodowy Ruch Dzików i Warchlaki Wszechpolskie wydały ostatnio wspólne oświadczenie /vide "Żołądź Biały", ostatni numer/, w którym nazywając rzeczy po imieniu, bez politycznej poprawności, jest wyjaśnione, iż za klęskę głodu w kraju odpowiadają guźce - imigranci, odbierając polskim dzikom miejsca rycia, a przeważnie trawniki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze te guźce domagają się wprowadzenia zakazu spozywania pewnej płynnej potrawy z ziemniaków! Tego już żaden dzik nie zdzierży!

      Usuń
  7. Świetny tekst. To nieuchronne, że wywołał gniewne pomruki komentatorów o "humanistycznej" wrażliwości.

    Przypomniało mi się, że napisałem kiedyś opowiadanie o hrabim, który odpoczywał na polanie w lesie dębowym i nadszedł dzik.

    Przypomniał mi się także jeden ze swoich najlepszych wierszy, który poniżej zacytuję w całości:

    Idzie dzik, idzie dzik,
    Jak ugryzie - będzie krzyk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I niestety, jeśli chodzi o prawo łowieckie i gospodarkę leśną, rządy SLD były o niebo lepsze - oni tam nie mieszali, a kilka szkodliwych projektów ustaw wręcz zablokowali. Na przykład, pojawił się taki, który mówił, że zwierzyna należy do tego, do kogo należy ziemia. Wtedy zamiast planowanych polowań, zaczęłaby się zwykła jatka.

      Usuń
  8. Często słyszę argument przeciw myśliwym, że czerpią przyjemność z zabijania. Cóż..., nie wnikam w ich uczucia, ale wiem, że czasem odstrzał jest uzasadniony, a innym razem, nie dość że nieuzasadniony, to jeszcze sprzeczny z zasadami zachowania ekosystemu. Granica między jednym i drugim jest oczywiście płynna, można się spierać o jej przebieg, ale przegięcie w żadną stronę nie jest dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopóki odstrzał jest w gestii kół łowieckich, jest niemal zawsze uzasadniony. Oni wiedzą, jakie pogłowie zwierzyny jest na ich terenie i planują odstrzął bardzo starannie. Natomiast, gdy miesza się do tego góra, pod naciskiem opinii publicznej, zawsze wychodzi z tego bałagan.

      Usuń
    2. @Nitager,
      Nie chodzi o wiedzę, lecz o chwilowe interesy obu stron. Jestem za duży, by wierzyć, że nie mają one wpływu na decyzje.

      Usuń
    3. Słuszna uwaga. Niedawno dowiedziałem się, o co tak naprawdę chodziło w Dolinie Rospudy. To jest temat na niezłe opowiadanko, więc postanowiłem na tej podstawie coś stworzyć. Ekologom pewnie nie będzie się podobało, że wystąpią w charakterze pożytecznych idiotów - ale cóż, życie napisało ten scenariusz.

      Usuń
  9. Nigdy nie byłam przeciwna myśliwym. Znam paru. Tak długo, jak nie mają przyjemności w tym, że ich psy rozszarpuja żywe zwierzę, albo sami nie czynią tego, żeby nasycić się widokiem krwi, to, czy strzelają, czy nie, jest ich sprawą. Poza tym lubię rosół z bażanta. Nie linczujcież :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak w kazdym towarzystwie, i tu znajdą się degeneraci. I tych nalezy tępić. Prawo łowieckie jest nieubłagane - pies nie ma prawa polować! W tm sensie, że nie może zabijać zwierzyny - on jest tylko pomocnikiem tropiącym, aportującym, czy wypłaszajacym. A żaden normalny człowiek nie "syci się widokiem krwi", co nie znaczy, że nie odczuwa radości po udanym polowaniu.

      Usuń
  10. Należy zabijać po to, by regulować populację, zaspokajać głód, chronić swój gatunek. Nigdy dla czystej przyjemności.

    Rozsądku brakuje chyba każdemu. Kolejna wojenka polsko-polska...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemność jest tutaj skutkiem ubocznym, podobnie jak przy jedzeniu smacznej potrawy. Przyjemność jest jednak tego rodzaju, jak po zwycięstwie w zawodach sportowych. Nie ma sadystycznej satysfakcji z widoku krwi, jak to chcą widzieć ekoterroryści.

      Usuń
  11. To są efekty braku równowagi w przyrodzie.
    Do wszystkiego nawet do polowań powinno się podchodzić z głową
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ale jak inaczej zapewnić równowagę? Była możliwa za Chrobrego, gdy większą część kraju pokrywały lasy, a ludzi i pól było mało. Teraz człowiek musi jej pilnować.
      Pozdrawiam

      Usuń
  12. Ja się nie znam, ale coś chyba żywi się dzikami? Mam na myśli czworonogi, nie dwunogi, jakieś wilki albo inne takie? nie wyrżnęliśmy tego czasem nieco wcześniej w pień, że teraz dziki się mnożą?
    U mnie w lasach jest dzików chyba coraz mniej a nie coraz więcej, kiedyś ciągle się spotykało stadka, widziało poryte tereny, a teraz nic.

    OdpowiedzUsuń