Sentencja


Wszystko płynie... Ale nie sądzę, żebym to wszystko chciał wyłowić!

Informacje dla Gości

INFORMACJE DLA GOŚCI

Ponieważ nikt nie jest w stanie sprawdzać na bieżąco całego bloga, wprowadziłem moderację komentarzy do starszych wpisów. Nie zdziwcie się więc, jeśli Wasz komentarz nie pojawi się tam od razu. Nowe wpisy można komentować normalnie, tak jak dotychczas - bez moderacji.


piątek, 6 grudnia 2013

Topolowo

     W moim mieście jest dużo topoli. Nie byle jakich topoli! To są topole czarne, odmiana włoska!

     Innymi słowy, to są te smukłe i wysokie, kiwające się na wietrze i z daleka wyglądające jak pijana baba, przestępująca z nogi na nogę.

     Topole w mieście to nieporozumienie. Nie dosyć, że uczulają, to jeszcze te konkretne są dość wiekowe i dawno weszły już w wiek rębności. Topola ma ponadto pewien nieprzyjemny zwyczaj zrzucania gałęzi. W mieście, gdzie działają służby porządkowe, trudno to zauważyć, ale w dziczy zawsze pod topolą znajdziecie pełno gałęzi – to cecha charakterystyczna topoli i brzozy. Świetna sprawa, jeśli chcecie rozpalić sobie ognisko. Ponieważ jednak w mieście ognisk palić nie wolno, uważam, że te drzewa już dawno należało wyciąć i na ich miejscu posadzić, jeśli już koniecznie trzeba, akacje, klony, albo jarzębiny. Broń Boże kasztany! Szyba w samochodzie swoje kosztuje.

     Dziś tylko się w tym przekonaniu umocniłem. A przyczyną jest gwiżdżący w szczelnych podobno oknach wiatr. Topole jęczą, gną się, zrzucają jeszcze więcej gałęzi, a niektóre nie wytrzymują i… łamią się. Tak stało się przy parkingu mojego zakładu i teraz kilku pracowników załamuje ręce nad stanem swoich samochodów, przygniecionych przez drzewo.

     Zakład był sprytniejszy – kilka lat temu wyciął topole, znajdujące się na jego terenie. Ale te poza terenem leżą w gestii miasta, nie zakładu. Tam nic zrobić nie mógł. Skutek: ktoś będzie musiał zapłacić za zniszczone mienie. I zapewne tym kimś będzie miasto.

     Może wreszcie włodarze ruszą tyłki i powycinają te topole z innych miejsc! Ja wiem, to kłopotliwe i kosztowne, ścinać takie drzewa w środku miasta. Potrzeba wielkich dźwigów i innego specjalistycznego sprzętu. Trzeba to zrobić ostrożnie, żeby nie uszkodzić budynków i przewodów przesyłowych. Zysk żaden. Drewno marnej jakości, jako że drzewa już niemłode, w dodatku wyrosłe na żyznej glebie. Wskutek tego, pnie mają spory przyrost roczny, są gąbczaste, porowate i w zasadzie nadają się tylko na opał. No i tych drzew jest niemało – całe miasto jest nimi obsadzone.
    
     Ale czy trzeba czekać, aż przewrócone drzewo kogoś zabije? To przecież tylko przypadek, że ono przewróciło się właśnie teraz, a nie tuż po fajerancie, gdy parking jest pełen ludzi.

     A jeszcze tak niedawno byłem bardzo dumny ze służb, działających w moim mieście, które tak sprawnie zmagały się ze skutkami innego żywiołu, którego przewidzieć nikt nie był w stanie.

     Na wszelki wypadek do pracy dziś przyszedłem pieszo. Pod wiatr! To dopiero wyczyn! I z powrotem będę miał z wiatrem. Już się cieszę na te przewiane nerki…


23 komentarze:

  1. Różne miasta szczycą się mianem Paryża północy. Pojąłem, że sadząc włoskie topole, chciano uczynić Twoje miasto Rzymem północy. Ja też akurat jestem uczulony na topole, mają takie obrzydliwe bazie. Chciano dobrze, wyszło jak zawsze. Proponuję raczej wywieszać bieliznę na balkonach, aby nawiązać do tradycji włoskich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, mam małe mieszkanie, a balko od południa. Jak myślisz, gdzie wieszam bieliznę? Zresztą, pisałem już kiedyś o tym - wcale nie łatwo było się przełamać.

      Usuń
  2. Drzewa i wiatr to bardzo złe połączenie. Nie trza nawet topoli - i sympatyczna brzózka potrafi wtedy nieźle piznąć po twarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłem też, że wiatr nie lubi blachy - jakiejkolwiek. Również tej na dachach. A pustych doniczek wręcz nienawidzi!

      Usuń
  3. Uważam topole za wyjątkowo wredne drzewa - mam ich pełno na swoim osiedlu.Chyba jedynie gawrony są z nich zadowolone, pełno na nich gniazd tych ptaków. Oczywiście wiadomo, że każde przejście pod nimi grozi paskudną, żrącą pieczątką. Do tego wszystkiego topole bardzo łatwo się rozprzestrzeniają- nowe rośliny kiełkują z korzeni, które są bardzo długie, często mają kilkanaście metrów i wciskają się pod płyty chodnikowe. No i to gubienie gałęzi przy nawet niedużym wietrze.
    Kolejna wada -ten piekielny biały puch w okresie ich kwitnienia.
    Reasumując - precz z topolami!!!
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może założymy Ruch Przeciwdziałający Topolizacji w Polsce?

      Usuń
  4. A mnie wkurzaja deby w mym ogrodzie. Zabijaja trawe, na jesieni zrzucaja 10 milionow lisci I tyle samo zoledzi a te czesto kielkuja I ledwie nadazam usuwac zanim sie rozrosna. Wiewiorki niby pomagaja w usuwaniu ale I one maja swe limity ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dąb w czasie wiatru to niebezpieczny sąsiad. Gałęiw ma ciężkie, mocne, ale łamliwe. Ciesz się, że zrzuca te liście, bo gdyby nie to, mogłabyś w czasie orkanu oberwać taką gałęzią.
      Ale ożesz wykorzystać te dęby do własnych celów:
      1. Dębowe liście są świetnym dodatkiem do kiszonych ogórków.
      2. Prawdziwki chętnie rosą w dąbrowach. Trzeba tylko kapelusz dojrzałego prawdziwka pokroić i porozrzucać pod dębami, no i dbać o to, by miał mokro - a na przyszły rok możesz tam znaleźć całą rodzinę prawdziwków.
      3. Dąb rośnie wolno, więc nadaje się na fundament do domku na drzewie, albo huśtawki.
      A jeśli już chcesz się ich pozbyć, to bądź sprytna - zaproś rodzinę bobrów i głośno, wszystkim sąsiadom skarż się, jakie czynią szkody. Nie minie tydzień, dęby będą nadawały się tylko do wycięcia - i to na koszt Lasów Państwowych! No, tu akurat mogą zrobić dobry interes, bo dębina to cenne drewno.
      Ano tak, zapomniałem, że Lasy Pańswowe Cię nie dotyczą. I że Wasze dęby to nie są bynajmniej dęby szypułkowe. I nie do końca wiem, czy u Was żyją bobry...

      Usuń
  5. Kiedy Ksawery zarządza, każde drzewo staje się podejrzane!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A najbardziej drzewko szczęścia!

      Usuń
  6. Topole, to wszędzie walające się wełniste klaczki, które mnie drażnią. Choć alergikiem nie jestem.
    Co to starych, dużych drzew, pisałam Ci kiedyś o lipie przy domu Dziadków. Bali się zawsze, że podczas burzy spadnie na dach. Drzewo dla świętego spokoju- ścięto, ponad 100- letnie i co się okazało, było zdrowiuteńkie, zero próchnicy. Dziadziowi było smutno i przykro wtedy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, gdyby to drzewo okazało się jednak słabe i zwaliło się na głowę babci, dziadkowi byłoby pewnie jeszcze bardziej przykro. W kwestiach bezpieczeństwa mamy niewielki wybór.

      Usuń
  7. Nie chcę wybetonowanego świata, a boję się, że się niedługo taki stanie... Bolą mnie kikuty drzew.
    Ale rozumiem racjonalne argumenty. Jeśli drzewa są stare i spróchniałe, jarzębiny to dobry pomysł.
    Po prostu trzeba być mądrym w tej materii i pamiętać, ile dobra mamy od drzew. Bez nich nie przeżyjemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat w moim mieście jest bardzo dużo zieleni i na pewno nie jest ono betonową pustynią. Te topole naprawdę zagrażają bezpieczeństwu ludzi. A poza tym jest tyle różnych gatunków, znacznie milszych człowiekowi, niż te na biało kłaczące topole, od których człowiekowi lecą łzy. Ja niemam nic przeciwko drzewom - ale są po prostu miejsca, gdzie drzew być nie powinno.

      Usuń
  8. Ludzie, to mnóstwo śmieci wokół... usunąć? Na pewno przeszkadzają naturze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmieci usunąć, ludzi zostawić - proste, prawda?
      Wiesz, każdemu kto mawia, że ludzie powinni wyginąć dla dobra natury, zwykle odpowiadam, żeby zaczął od siebie. Nie dlatego, że chciałbym, aby zginał, ale aby uzmysłowił sobie, jak niedorzeczne jest to powiedzenie. Jeśli wytnę drzewa - znikną tylko one i to, co z nimi związane. Jeśli zlikwiduję siebie - zniknie dla mnie wszystko!
      Czyż nie?

      Usuń
  9. Jeżeli Cię to pocieszy, Twoje miasto nie jest jedynym z topolami. To cecha wszystkich miast, w których za PRL zlokalizowano nowe zakłady przemysłowe, a co za tym idzie, blokowiska (w tym wielką płytę). Jakiś mądry dowiedział się wówczas, że topola charakteryzuje się dużym przyrostem rocznym, więc uszczęśliwił gołe wówczas nowe osiedla tym właśnie gatunkiem. Zdarzali się mądrzy, którzy sadzili topole wzdłuż nowo budowanych dróg. Skutek znasz. Gorzej będzie, jeżeli równie nietrwałe okażą się domy z wielkiej płyty. Sam wiesz, że o ile topole niezwykle rzadko są zamieszkiwane przez gatunek homo sapiens, o tyle już bloki z wielkiej płyty są przez ten gatunek niemal zdominowane (ustępuje on tam liczebnością jedynie owadom biegającym).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam mieszkam w wielkij płycie. Szczęśliwie, jedynymi obiektami wielonożnymi, biegającymi jest mała rodzinka rybików, która zamieszkała w naszej łazience. Nikomu nie przeszkadzają, bo też rzadko nawiązują z nami kontakt. Bywa, że nie widujemy się tygodniami.
      Wracając do topoli - właśnie ten duży przyrost roczny jest jej przekleństwem. Pół biedy, jeśli posadzono je na piachu. Ale w żyźniejszej glebie topola potrafi rosnąć naprawdę szybko, a co za tym idzie, jej pień jest porowaty, gąbczasty i przez to słaby. Łatwo się wtedy łamie, a drewno jedynie na opał, bo do niczego innego się nie nadaje. Nie mam nic przeciwko topolom w parkach, lasach, czy między polami - ale z miast powinny zniknąć i zostać zastąpione przez bardziej przyjazne człowiekowi gatunki.

      Usuń
  10. Piękne betonowe dżungle jak piszesz można by posadzić inne drzewa "jeśli już koniecznie trzeba." Jeśli już trzeba, ale po co trzeba?
    Nie trzeba, parking albo blok albo market lepiej się wpisze w miasto.
    A i brzozy ciach i won z naszego świata i dęby po co tu? No po co? Tylko wkurzają. :))
    Z Topoli i innych nikomu nie potrzebnych drzew, spada "energia" gdy człowiek wybiera się na spacer, czyż nie lepiej spacerować po alejkach i oglądać trawniczki dobrze wyszorowane? A gdy człowiek idzie nie wiadomo poco całkiem do parku, potknąć się może o korzeń i złamać nóżkę bądź główkę nawet. :) A wyleczyć alergię może? A tak całkiem zapomniałam - się nie da. Co prawda niektórzy ... to głupki są, się da i już.
    Tylko czemu ten wiater tak hula swobodnie, ta woda tak płynie tam gdzie nie powinna, tworząc korozje i podmywając fundamenty i korzenie i inne takie tam? Może dlatego że wycięto drzewa, lasy niepotrzebne nikomu. Ludzie to płynące rzekami g.... to ścieki to zatrute powietrze choć nie łamią się im gałęzie, tylko plują bakteriami to co usuniemy? Na dobrej drodze jesteśmy by usunąć sami siebie stąd.
    Ech się wkurzyłam się tylko. Nie będę z Tobą grać w Skyrim. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Jeśli już trzeba" - bo uważam za głupotę przepis, mówiący, że w miejscu wyciętego drzewa trzeba zasadzić inne. Uważam, że są miejsca, w których drzew być nie powinno, nawet jeśli do iedawna tam rosły. Oczywiście, nie chcę, by miasta zamieniły się w betonowe pustynie, ale jest wiele innych gatunków drzew, nie tak uciążliwych jak topole. Kwestia czasu, gdy jakaś topola kogoś zabije.
      Generalnie, chyba ma sens rugowanie z miast drzew, które wywołują większość alergii i zastępowanie ich innymi, prawda? Pewnie, można to wyleczyć. Ja leczę już pięć lat i nadal od końca maja do połowy lipca nie rozstaję się z chusteczkami. Wprawdzie to nie topole sa przyczyną, tylko trawa, ale potrafię zrozumieć, jak męczące potrafi być towarzystwo topoli. Uwierz mi, zdecydowanie wolę prawo do oddychania, niż prawo do czerpania energii z wielkich drzew.
      Park to świetna sprawa - w moim ieście jest ich sporo. I tam właśnie jest miejsce na duże drzewa. W jednym z naszych parków posadzono jeszcze w czasach pruskich tak różne gatunki drzew, że dziś można mówić wręcz o parku dendrologicznym. Niektóre gatunki widziałem tylko tam. Trawniki to też miła dla oka rzecz, ale obsadzone drzewami (nie-topolami) sa jeszcze milsze. Zwłaszcza, jesli służby miejskie dbają o wycinanie grubych konarów.
      Nie wiem, skąd jesteś, ale ja na brak lasów nie narzekam. Najbliższy jest 1200 metrów od mojego bloku - widziałbym go z okna, gdyby nie zasłaniał mi inny blok. A w okolicy jest ich pełno. Wycięto niepotrzebne lasy? Czyżby biuletyny kłamały? Powierzchnia zalesiona w ostatnich trzydziestu latach ZWIĘKSZYŁA SIĘ i to sporo - tak tam piszą...
      A w Skyrim już nie gram. Ot, czasem sobie wejdę, odwiedzić znajomy świat, ale gdy człowiek zrobił już wszystko i nic nie ma tam do roboty, staje się to nudne.

      Usuń
  11. Ja tam jestem przeciwna wycinaniu jakichkolwiek drzew!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli wolisz stalowe regały, zamiast szaf, stalowe drzwi, jak w bunkrach, żelazne łóżka prosto z koszar, plastikowe krzesła i stoły? No cóż, każdy woli coś innego… Ja jestem za racjonalną gospodarką drzewną - a do tej pory Lasy Państwowe nie miały z tym kłopotu.

      Usuń
  12. Drzewa w mieście zdecydowanie potrzebne są - ale nie topole! Powinno się je zastąpić klonami i lipami, najlepiej. Ja wiem, że to dużo więcej czasu i wysiłku, zanim takie drzewo urośnie (w przypadku topoli, to nieraz wystarczy gałąź wbić w ziemię i jest drzewo) - ale od czego mamy pracowników Zieleni Miejskiej?

    OdpowiedzUsuń