Sentencja


Wszystko płynie... Ale nie sądzę, żebym to wszystko chciał wyłowić!

Informacje dla Gości

INFORMACJE DLA GOŚCI

Ponieważ nikt nie jest w stanie sprawdzać na bieżąco całego bloga, wprowadziłem moderację komentarzy do starszych wpisów. Nie zdziwcie się więc, jeśli Wasz komentarz nie pojawi się tam od razu. Nowe wpisy można komentować normalnie, tak jak dotychczas - bez moderacji.


wtorek, 30 czerwca 2026

Zmiękczony

      Nie wiem, jak Wy wytrzymujecie te upały. Ja z trudem.

     Gdy przeprowadzaliśmy się do mieszkania na czwartym piętrze, mieliśmy obawy co do warunków w środku lata. Okazało się, że nie jest tak źle, a po ociepleniu budynku - całkiem znośnie. Tyle, że nie przewidzieliśmy aż takich upałów. Czterdzieści stopni w cieniu - a blok przecież w żaden sposób ocieniony nie jest.

     Mam mieszkanie na przestrzał - linia północ-południe. To dobrze i źle. Dobrze, bo mogę sobie otworzyć okna z obu stron i wciąż mam lekki przewiew. Gdybym miał okna na linii wschód-zachód, nie mógłbym tego zrobić, bo większość wiatrów w Polsce wieje z zachodu lub wschodu. Przeciąg byłby o wiele za silny i bezustannie trzaskałby mi drzwiami i oknami. A źle, bo w czasie tych upałów w ogóle nie ma przewiewu! Powietrze stoi. Nawet jemu nie chce się ruszać.

     Najgorze są noce. Nie potrafię spać w tej duchocie. Budzę się co chwilę i przewracam poduszkę na drugą, suchszą stronę. Rano wstaję nieprzytomny.

     Nigdy nie byłem wysoki... Wróć! To już byłoby przegięcie, sugerujące, że jestem normalnego, nie najwyższego wzrostu. Prawda jest taka, że jestem kurduplem, co zawsze przyprawiało mnie o kompleksy. A teraz widzę w lustrze, że jestem jeszcze mniejszy niż kiedyś, bo mi się podpory nadtopiły od tego upału. Albo, co też możliwe, cały świat wokół mnie urósł od tych temperatur i to przez to stałem się relatywnie mniejszy.

     O tym, żeby w dzień wyjść na balkon (od południa), nie ma mowy. Zresztą, nawet gdybym się przełamał i wyszedł, to czym prędzej odskoczyłbym od poręczy, oparzony. Nie "jak oparzony", tylko po prostu, oparzony! A moje laczki zapewne przykleiłyby się do podłoża. Wychodzę wyłącznie wcześnie rano, tuż po obudzeniu (raczej tuż po budziku, bo zwykle nie śpię już od godziny), żeby podlać roślinki w doniczkach - zioła, kwiaty i pomidorki koktajlowe. Wieczorem się nie da - nie wychłodzi się wystarczająco, aby choćby złapać tam oddech.

     A cholerne gołębie jakoś dają radę! Jak? Dla mnie niewytłumaczalne, że w ogóle chce im się latać, nie mówiąc juz o głośnym pohukiwaniu. A jaki im jeszcze przemiana materii przyspieszyła w tej gorączce!

     Mimo wszystko, pod dachem chłodniej. Gdy się wyjdzie z domu, to jakby człowiek do pieca wchodził. Wszystko wokół nagrzane, powietrze faluje z gorąca, a w wyschniętej trawie tylko patrzeć, kiedy zalęgną się grzechotniki. Nie zdziwiłbym się, gdyby w pobliskim jeziorze odkryto jakiegoś krokodyla. Nawet sprzedawcy samochodów zaczęli podawać moc silników w wielbłądach mechanicznych. Najazd Arabów na Zakopane przestał już kogokolwiek dziwić - teraz kolej na resztę kraju.

     A biskupi powtarzali, że na Ziemię zstąpi Królestwo Niebieskie. Nawet w tym nie mieli racji - na Ziemię zstąpiło Piekło!

25 komentarzy:

  1. Nigdy na to nie zwracałem uwagi, ale mam okno od północnej strony. Ale i tak nie robimy przeciągu w domu, tylko każdy na noc sobie otwiera, żeby trochę zbić temperature.

    Moja refleksja po przeczytaniu Twojego tekstu jest taka, że sam powinienem pisać może trochę dłuższe wywody. Chyba jestem zbyt minimalistyczny do tego wszystkiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W poprzednim mieszkaniu okna były na linii wschód-zachód i doskonale pamiętam, jak ostrożnie otwierało się drzwi, żeby przypadkiem któreś okno nie trzasło. Stąd ma jako -takie rozeznanie.

      Usuń
  2. Za chwilę będzie chłodniej. Od jutra, góra czwartku.

    (nad oknami swojego narożnego mieszkania bym się musiał głębiej zastanowić, bo one chyba nie do końca są południowo-zachodnie)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już jest chłodniej. Nad ranem pioruny zaczęły walić, przeszedł front, polał deszczem - i dziś już da się oddychać normalnie.

      Usuń
  3. Nawet na motocyklu trudno jeździć w taki upał. Niby pęd powietrza chłodzi w czasie jazdy, ale przy tej temperaturze to nie działa. Dodatkowo gdy przystajesz na światłach , przypieka asfalt na którym stoisz i silnik na którym siedzisz. Alternatywą byłaby moja kamienna piwniczka wkopana w ziemię w Gorcach. Złożone tam piwo zawsze pokazywało napis Żywiec ( był taki gadżecik na etykiecie, że przy odpowiedniej temperaturze pokazywał się napis). Niestety ten dom już w innych rękach i piwniczka też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piwnica to genialny wynalazek. Nawet u mnie, w żelbetowym blokowisku, gdy po pracy chowam rower do piwnicy, ogarnia mnie przyjemny chłód.

      Usuń
  4. Dokładnie tak jest, nie opisałabym lepiej i gdy człowiek zaśnie nad ranem, to gruchanie gołębi doprowadza do szału. Gdyby ktoś chciał mnie torturować, to gołębiami właśnie.
    Na szczęście mieliśmy burze, dwie w nocy i teraz lżej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale te burze jakoś nie chciały przetrzebić tych gołębi. Wiem, bo u mnie też była - a gruchanie i tak mnie zbudziło. I to skuteczniej niż te pioruny.

      Usuń
  5. U nas temperatura dochodziła do zawrotnych 24 stopni w cieniu, a na słońcu jeszcze gorzej ;-) Ale wystarczy w morzu się schłodzić, gdy ktoś nie wytrzymuje ;-) albo choć na bryzę się wystawić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli, jak mawiano w skeczu "Jerzyk dziś nie pije" KMN - idealna temperatura!

      Usuń
  6. U nas już troszkę się ochłodziło, z przegrzanego piekarnika w Bremerhaven i Bremie zrobiło się zwykłe lato z temperaturami 20-25 stopni w cieniu.
    Przy czym na słońcu nadal potrafi być okrutnie.
    W te najgorętsze dni staram się nie przebywać za długo gdzieś na zewnątrz w pełnym słońcu, nie ma mowy o spędzeniu dnia bez co najmniej 3 litrów wody do picia.
    Nie mogę się tylko nadziwić tym ludziom, którzy mimo takich upałów koszą nadal codziennie te biedne wysuszone trawniki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co u ciebie w poniedziałek, do mnie dojdzie we wtorek, więc wiedziałem, że przyjdzie ochłodzenie. Od kolezanki z Niemiec, z którą niemal dzień w dzień przez telefon wałkuję temat poważnej zmiany w naszych wyrobach.

      Usuń
  7. Przezylismy te pare dni upalow, juz o nich zapomnialam, i jak tylko temp. spadla do 21 st. zaczelam tesknic za cieplem :)) Tak to jest. Pare nocek bylo ciezkich, ale spi sie w taki upal krotko i mocno, tylko te poranne tortury golebie - z kazdej strony : gru gru, gru gru gru gru , mozna oszalec🙈Kitty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej nie jestem sam w swoim marudzeniu :)

      Usuń
    2. Golebie , to chyba jedyne zwierze na ziemi, ktore szczerze , z calego serca, z calych sil nienawidze 😡 Kitty

      Usuń
    3. Tak jak i ja. Chociaż, gdyby tak dobrze poszukać, może by się jeszcze parę stworzeń znalazło...

      Usuń
  8. Wspolczuje - szczegolnie tych nocy.
    Niezlym pomyslem byloby kupic sobie jakis stojacy wiatrak. Owszem, prawda jest ze mieli tym cieplym powietrzem ale jednak tworzy jego ruch i osusza czlowieka. Mysle ze pomoglby podczas snu. Ja mam taki na balkonie i widze ze jest pomocny.
    U mnie cale lato tak wyglada majac codziennie blisko + 40 st i ogromna wilgotnosc wiec wciaz chwale tego ktory wymyslil klimatyzacje.
    Zycze ochlody .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy kilka wiatrakw, ale w tak malutkim pomieszczeniu jak nasza sypialnia, to on powoduje wicher, a nie łagpdny przewiew.
      Klimatyzacja to fajna rzecz - ale tutaj jednak trochę droga, i to zarówno w instalacji, jak i w eksploatacji. W naszym ciasnym mieszkanu ne byłoby jej nawet gdzie zainstalować.

      Usuń
  9. U mnie dziś luksus - wcześniej to nawet jakiś delikatny deszcz przeleciał, a w tej chwili temperatura to tylko 21 stopni i słońce schowane jest za chmurami. Około 14,00 ma wzrosnąć temperatura do 22 stopni, będzie trochę słońca i tak ma być do 1 godz. 19,00 - tak będzie w tej dzielnicy Berlina, w której mieszkam. Bo tu podają prognozę w rozbiciu na poszczególne dzielnice, więc oglądam pogodę przewidywana dla mojej dzielnicy.A że to dość duża dzielnica, to jest nawet możliwe, że w jej drugim końcu prognoza jest nieco inna. Najzabawniejsze, że te prognozy się tak w 80% sprawdzają. Co prawda ostatnio zapowiadali "burzę z piorunami" ale nie było żadnej burzy tylko duże zachmurzenie. Ale może była w drugim końcu tej dzielnicy- nie wykluczone to jest. Mnie te upały średnio dokuczają w mieszkaniu, bo dom jest zbudowany w 1900 r i ma grube, solidne ceglane mury i też mam usytuowane mieszkanie na osi P.-P., jak Ty. I w te 2 dni, gdy były te ekstremalne temperatury to przy otwartych na przestrzał oknach powietrze stało. Ale ja nie otwieram w te ekstremalne temperatury szeroko okien, bo wtedy też uliczny żar wlewa się do mieszkania. Lepiej mi się sprawdziło gdy okna były zasłonięte zasłonami (mam dość solidnie grube) a okna były uchylone na 20 cm. No i okna u mnie są o wiele większe w kwestii ich wysokości niż w betonowych blokach, bo mieszkanie ma wysokość 3,5 m a nie 2,65 jak miałam na osiedlu w Warszawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też w ten sposób przetrwaliśmy te upały - okna zasłonięte do wieczora. Ale ponieważ mieszkanko małe, szybko robiło się duszno. Komfortowe te warunki nie były na pewno. Zaledwie znośne.

      Usuń
  10. Ja bardzo żle znosze upały. W tym roku pomagałam sobie folią termiczną (taka jak jest w apteczkach), zasłaniałam okna od zewnątrz, nieco pomagało, w domu temperatura stanęła na 29,5 nawet jak na zewnątrz na termometrze było naprawdę 40 stopni. Oraz kupiłam wiatrak w koncu. Właśnie czekam na paczkę, ma dziś przyjśc. Mam nadzieję już go w tym roku nie użyć, ale poddałam się i kupiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiatraków u nas dostatek, a iroleta "odbijająca" jest. Ale to jednak poddasze - po całym dniu mury oddają ciepło, a przez cały dzień nagromadzi się go sporo.

      Usuń
  11. Ja nie wytrzymuję tych upałów, przecież to jest niepojętne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A przeciez cale Poludnie Europy ma tak co roku i nie jest to nic dziwnego... Latem sa upaly i temperatury miedzy 30 a 40 stopni i zawsze tak bylo. Tylko teraz robi sie z tego nadzwyczajna panike. Pamietam lato 1994 roku sierpien, bylam we Wloszech i mielismy temperatury 31-32 st dzien w dzien , a 25 w nocy. W tym czasie w Polsce bylo 33 st, gorecej niz we Wloszech, rodzina donosila. Klimat zmienia sie na przestrzeni wiekow i nie ma to nic wspolnego z CO2, lecz z aktywnoscia slonca. W sredniowieczu w Gdansku- Oliwie mnisi uprawiali ...oliwki. Panowal klimat srodziemnomorski.,Pozostala nazwa. Bylo cieplo a przeciez nie bylo fabryk i dzialalnosci przemyslowej . Pozniej nadeszly czasy olbrzymiego ochlodzenia i zimy tak srogie, ze Baltyk zamarzal od Polski do Szwecji. Dzieki temu wlasnie szwedzki potop przetoczyl sie przez Polske. Przeszli po lodzie... srogie zimy i gorace lata to dla mnie jakby norma w Polsce. Zawsze czekalam na to gorace polskie lato z utesknieniem. Kitty

      Usuń
    2. Nie wiem, co jest przyczyną, ale klimat się zmienia i to jest niezaprzeczalny fakt. A drugi fakt - bezustanny upał, nie odpuszczający nawet w nocy, jest dla mnie strasznie męczący. Gdyby chociaż było gdzie zamontować klimę - ale w moim ciasnym mieszkanku nie ma o tym mowy.

      Usuń