Czy macie czasami tak, że za nic nie możecie sobie przypomnieć tytułu jakiegoś filmu? Ja mam bardzo często, zwłaszcza gdy dotyczy to starych filmów, które oglądałem w czasach wczesnej i średnio wczesnej młodości. Zwykle nie zaprzątałem sobie wtedy głowy tytułem filmu – po prostu oglądałem i albo mi się podobał, albo nie.
W czasach, o których mówię, w TV dominowały przesycone propagandą produkcje radzieckie, które oglądało się niejako z nudów, bo niczego innego nie było. Ale zdarzało się, że emitowana jakąś starą komedię, najczęściej francuską, stąd poznałem twarze wielu aktorów znad Loary i Sekwany, aczkolwiek ich nazwisk nawet nie próbowałem zapamiętać.
Od jakiegoś czasu chodziła za mną pewna francuska komedia, z której zapamiętałem jedynie treść. No, pamiętałem także mniej więcej scenerię i raczej słabo wygląd głównych bohaterów – zwłaszcza, że ten, wskutek zwariowanej fabuły, bezustannie się zmieniał. No, ale jak odnaleźć tytuł, gdy zna się tylko treść? Mimo to, postanowiłem sobie, że korzystając z sieci, znajdę go.
Próbowałem wpisywać w wyszukiwarkę różne hasła:
- komedia francuska
- stara komedia francuska
- komedia francuska emitowana dawno temu w TVP
- komedia francuska, lata 70.
- komedia francuska, lata 70. w której nie występował Louis de Funes
Przyznaję, że te dwa ostatnie hasła wpisałem w akcie desperacji, gdy wujek Google wciąż na pierwszym miejscu pokazywał „Żandarma z Saint-Tropez”. Ale nic ona nie dała – nie znalazłem poszukiwanego filmu, pomimo przejrzenia setek stron w Internecie. Poza tym, co dotarło do mnie znacznie później, fakt że emitowano je w TVP w latach siedemdziesiątych, nie oznaczało wcale, że wtedy akurat je wyprodukowano – zwykle były to filmy starsze co najmniej o dekadę.
Pomyślałem więc, że poszukam któregoś aktora. Miałem nadzieję, że go rozpoznam na zdjęciu. I zabawa zaczęła się od nowa:
- francuski aktor
- francuski aktor lata 70.
- francuski aktor lata 70., komedia
- francuski komik
- francuski komik lata 70.
- francuski komik lata 70. ale nie Louis de Funes
- francuski komik lata 70. ale nie Louis de Funes ani Bourville
Oczywiście, nie znalazłem. Ale nie dawało mi to spokoju. Co jakiś czas wpadałem na kolejny genialny pomysł, jednak żaden z nich nie doprowadził mnie do spodziewanego wyniku. I któregoś dnia, zniecierpliwiony faktem, że wyszukiwarka uparcie podsuwała mi filmy z Louisem de Funes, kliknąłem na jeden z nich – któryś z serii o żandarmie z Saint-Tropez. I tam znalazłem aktora, który prawdopodobnie grał w poszukiwanym przeze mnie filmie. Pamiętałem go jak przez mgłę, pewności nie miałem, ale chyba to on: Jean Lefebvre!
Przeglądanie jego filmografii na Filmwebie też niewiele dało. Mniej znane filmy nie mają tam zarysu fabuły, a zdjęcia obsady zwykle też są niekompletne. Poza tym, Filmweb najczęściej pokazuje zdjęcia współczesne, na których dany aktor w ogóle nie przypomina tego sprzed lat. Znów ślepa uliczka. W dodatku, przecież wcale nie miałem pewności, że poszukiwany przeze mnie aktor to właśnie Jean Lefebvre. Był podobny. Chyba… Sam już nie wiem…
I któregoś dnia wpadłem na pewien kolejny, genialny pomysł. Otóż, wszedłem na stronę z filmografią Jeana Levebvre’a, jednocześnie w drugiej karcie otwierając sobie stronę z francuską Wikipedią. I tytuł każdego filmu – w 80 % wyłącznie po francusku – z interesującego mnie okresu wpisywałem w Wikipedię i sprawdzałem, o czym on jest.
Tu muszę nadmienić, że skorzystałem z opcji tłumaczenia, bowiem mój nigdy nie najlepszy francuski, dawno już nie używany, zubożał do tego stopnia, że pewnie nie umiałbym się nawet przedstawić.
I po wielkim bólu i wielu mękach, znalazłem! Jest! To jest to! C'est pas parce qu'on a rien à dire qu'il faut fermer sa gueule (“To, że nie masz nic do powiedzenia, nie znaczy, że masz milczeć”).
Film nie jest najwyższych lotów, ale zawiera wiele zabawnych scenek. Wprawdzie nie rzucających na dywan, na którym skręcając się we wszystkie strony trzeba się wyśmiać, ale potrafi wywoływać uśmiech. W skrócie, opowiada o tym, jak trzej złodzieje próbują włamać się do pewnego sejfu, przebijając się do niego z jednej z kabin w publicznej toalecie. Żeby w międzyczasie nie wszedł do niej nikt postronny, kto mógłby odkryć wykutą dziurę, pilnują, aby kabina była stale zajęta przez jednego z nich. I aby nikt nie nabrał podejrzeń, dlaczego trzech facetów bez przerwy siedzi w jednej kabinie, non stop się przebierają, zmieniając swój wygląd. Ich fantazja pod tym względem okazuje się wyjątkowo twórcza, co samo w sobie jest zabawne.
A ja – no cóż – muszę sobie wymyślić kolejny problem, bo ten już rozwiązałem.