Sentencja


Wszystko płynie... Ale nie sądzę, żebym to wszystko chciał wyłowić!

Informacje dla Gości

INFORMACJE DLA GOŚCI

Ponieważ nikt nie jest w stanie sprawdzać na bieżąco całego bloga, wprowadziłem moderację komentarzy do starszych wpisów. Nie zdziwcie się więc, jeśli Wasz komentarz nie pojawi się tam od razu. Nowe wpisy można komentować normalnie, tak jak dotychczas - bez moderacji.


piątek, 26 lipca 2013

O małych aktorach i dużych niewiadomoco

     Dawno, dawno temu, kiedy moi chłopcy byli jeszcze małymi, rozkosznymi urwisami, pewna pani przedszkolanka, nazwijmy ją Ela, postanowiła zorganizować im teatr. Zebrała się grupka kilkunastu dzieci z przedszkola, chętna pani, której zawsze się chciało, jeden większy pokój, w którym dzieci mogły sobie robić próby teatru – i jakoś to poszło. Moi chłopcy wzięli udział w kilku przedstawieniach: w jasełkach, w bajce o Piotrusiu i wilku, o Czerwonym Kapturku, o misiu-śpiochu… Oczywiście, byłem na widowni, oklaskiwałem swoje pociechy i nie tylko swoje, bo wszystkie te dzieci grały swoje role fantastycznie. Pani Ela cierpliwie i z dużą charyzmą wpajała im podstawy aktorstwa. Nauczyła je, jak należy wyrażać zdziwienie, złość, radość, czy strach, aby wyglądało to naturalnie. Nauczyła je, jak należy mówić, aby głos był wyraźny i dobrze słyszalny, a przy tym nie brzmiał sztucznie. Przyznaję, że dołożyłem niewielką cegiełkę do kunsztu moich synów. Pokazałem, jak zachowuje się wilk, jak myśliwy posługuje się bronią, co robi, gdy zauważy wilcze ślady. Zostało to dostrzeżone – na widowni siedziało kilku myśliwych. Gdy mój synek-myśliwy zdjął z ramienia broń, rozległy się brawa, a ja pęczniałem z dumy.

     Trwało to krótko – tak krótko, jak trwa przedszkole. Ale pozostawiło przemiłe wspomnienia.

     Minęło wiele lat... Przeleciały, jak piasek w klepsydrze.

     Wczoraj wróciłem z pracy trochę później niż zwykle. Zmęczony usiadłem do obiadu, odgrzanego przez Koleżankę Małżonkę. Jadłem, jednym okiem łypiąc na jakiś głupawy, seryjny program, który Towarzyszka Życia ogląda pasjami. Nie wiem, o co tam chodzi – coś o szpitalu, jacyś ludzie z wypadków, lekarze, histeryzujący odwiedzający, spanikowani rodzice jakiegoś chłopca – trudno było się połapać. Pewnie dlatego co chwilę odzywał się głos narratora, tłumaczącego, jak krowie na rowie, o co tam chodzi.

     Przyspieszyłem jedzenie, żeby jak najszybciej opuścić ten pokój…

     Pomijam fakt, że tematyka w ogóle mnie nie interesowała. Gra aktorska była na takim poziomie, że tego nie dało się oglądać. Byłem naprawdę zdziwiony, że coś takiego puszczają w telewizji. Ludzie, którzy mają być przerażeni, deklamują swoje role, jak pierwszoklasista na akademii z okazji Dnia Nauczyciela, starannie zaznaczając przecinki. Inni cieszą się z powrotu córki do zdrowia tak, jakby zaraz mieli połknąć żabę. Policjant grozi awanturującemu się w hallu facetowi takim tonem, jakby recytował mu różaniec, w dodatku używając „wypikanych” słów, których nawet, gdyby się chciało, nie da się powiedzieć spokojnie. Tego po prostu nie da się ani oglądać, ani tym bardziej słuchać. Skąd oni wzięli tych aktorów? A może to nakręcane manekiny? Bo na pewno nie komputerowo generowane modele – one grają lepiej! Kto widział Shreka, albo Pingwiny z Madagaskaru, wie o czym mówię. To chyba jakaś nowa koncepcja programu: wybrać najgorszych możliwych aktorów i dać im premię za każdym razem, gdy uda im się zagrać gorzej niż poprzednio. Wcale by mnie to nie zdziwiło, bo pogoń za widzem uruchomiła niejedną głupotę w telewizji. No, ludzie, przecież NIEMOŻLIWE jest, żeby jakikolwiek producent, nawet zupełnie początkujący, świadomie dopuścił do wyemitowania takiego gniota! Nazwanie tych postaci drewnianymi byłoby obrazą dla tego szlachetnego, naturalnego tworzywa.

     Pokręciłem głową i z podziwem spojrzałem na Koleżankę Małżonkę.

     - Ciebie to nie denerwuje? – spytałem z niedowierzaniem. – Ci aktorzy? Plastikowe figurki, sprzedawane na bazarach, lepiej grają!

     Koleżanka Małżonka wzruszyła tylko ramionami. Ale jakże wymownie! Doprawdy, ci aktorzy mogliby uczyć się od sztuki aktorskiej. W tym geście kryło się wszystko, nie musiała nawet wypowiadać słowa. Co za kunszt – tyle powiedzieć jednym, prostym gestem! A gest ten oznaczał: „Ledwo przylazł do domu, a już marudzi! Zapomnij, nie dostaniesz pilota do ręki! Chcę sobie obejrzeć coś w spokoju, a nie patrzeć na przeskakujące programy. Czy ty wiesz, że na pilocie są też inne przyciski, poza "P+"? W najlepszym razie zatrzymasz się na czymś o Hitlerze, wojnie, albo fizyce kwantowej. Nic z tego, teraz telewizor jest mój!”.

     A ja przełknąłem szybko ostatni kęs i czym prędzej wyniosłem się do innego pokoju, żałując, że zaraz po tym programie nie wyemitują przedstawienia przedszkolaków, wyreżyserowanego przez panią Elę. Oj, dzieciaki pokazałyby tym aktorzynom, jak należy grać!

32 komentarze:

  1. Kiedyś to byli aktorzy, teraz są celebryci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przesadzaj, teraz też są aktorzy. I to naprawdę dobrzy aktorzy. Ale tak się składa, że z niewiadomych dla mnie przyczn, "gwiazdami" nazywa się właśnie celebrytów, którzy aktorom nie są godni butów pastować.

      Usuń
  2. I każdy z tych "aktorów" ma wrażenie, że gra cudownie, jest boski, należy mu się aplauz i uwielbienie. A ja przestałam się handryczyć i oglądam różne interesujące mnie filmy na kompie. Jest tak duży wybór filmów dokumentalnych, że jest w czym wybierać. Tym sposobem razem z mężem oglądam niektóre dyscypliny sportowe i programy historyczne, on sobie skacze do woli po programach , a ja oglądam swoje filmy na kompie. I jesteśmy oboje zadowoleni- odpadł problem braku drugiego telewizora.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się nawet nie dziwię, że "aktor" tak o sobie myśli. Też bym tak o sobie mślał, gdyby papparazzi śledzili każdy mój krok, gdyby każdy wypity przeze mnie drink był od razu komentowany w kolorowych pisemkach, a gdybym czasem podwiózł szwagierkę do miasta, tabloidy huczałyby od plotek.

      Usuń
  3. Salomonowe wyjscie to miec drugi telewizor. Nieraz przydaje sie I trzeci, dla mlodych.
    To co opisales pamietam I zawsze odrzucalo mnie od ogladania.
    Pamietam tez szkolny teatrzyk I przejecie I serce jakie w niego I swe role wkladalismy. Mysle ze bylismy bardziej naturalni, bardziej swobodni a przeciez w tamtych czasach mielismy mniej srodkow I wzorcow do nasladowania. Moze wlasnie dlatego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A moze dlatego, ze byliscie dziecmi?...

      Usuń
  4. Cóż..., Twoja Małżonka zaspokaja tą produkcją jakąś inną potrzebę, niż głód sztuki. Że sięgnę po pierwszy z brzegu przykład z branży filmowej: erotoman nie ogląda pornola dla wrażeń artystycznych, chce po prostu zobaczyć gołą dupę. Widzowie seriali najczęściej chcą pomyśleć o cudzych problemach, zamiast martwić się swoimi lub, co gorsza, rozwiązywać je. Seriale zastąpiły w kulturze popularnej plotki i "zamartwianie się" problemami sąsiadów, zamiast swoimi. Nie oznacza to, że to coś złego, pod warunkiem, że jest to chwilowa odskocznia, a nie całkowite wyparcie swojej rzeczywistości ze świadomości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...a co do aktorów.... Pod koniec ubiegłego tysiąclecia (jak to dumnie brzmi!) zbaraniałem na wieść, że mój kolega znany mi z tego, iż deklamował wiersze z uczuciowością tokarki, kończy studia AKTORSKIE w Toruniu. Była to szkoła ZAOCZNA, DWULETNIA. Chyba nie muszę tego rozwijać...?

      Usuń
    2. Ona raczej uwielbia rozwiązywanie zagadek, zarówno medycznych, jak i kryminalnych - zwłaszcza tych ostatnich. Nie ma za dużo czasu na czytanie, więc sobie odbija przed telewizorem, nie zwracając w ogóle uwagi na formę, w jakiej to jest przedstawione. Co nie zmienia faktu, że choćby tam były najciekawsze zagadki do odgadnięcia, forma ich podania jest dla mnie odpychająca i nie do przyjęcia.

      Usuń
  5. Mojej Kolezance... (reszta jest milczeniem) podobaja sie wszelakiego rodzaju opery mydlane. Poniewaz zna 5 jezykow, pasjonuje ja nie tylko to, co znajdzie w ofercie na Wyspach. "Emercostam", "Estearkoniec" to za malo. Od czego komputer? Wynalazla w sieciserial emitowany przez TV Armenia pt.: MAESTRO i ogladala po kilka (a czasem kilkanascie odcinkow dziennie). Jkaz byla jej rozpacz, gdy okazalo sie, ze obejrzala ostatni odcinek.

    Potem przyszedl czas na nowá milosc 9nie jestem pewien, rosyjski czy ormianski) Corka Generala. Niestety (dla mojej lepszej polowy) tez umarl smiercia naturalna po kilkudziesieciu odcinnkach. Ciesze sie jedynie, ze jescze nie odkryla "urokow" oferty niemieckojezycznej, a polska gadzi, uwazajac ( islusznie), ze to nie ma nic wspolnego z rzeczywistoscia.

    Jednym slowem, ciesz sie, ze Twoja Pani nie odkryla urokow internetu w wyszkiwaniu filmowej tematyki magla. Moglbys wtedy jedynie pomarzyc o karaibskich piratach, hiszpanskich galeonach wypelninych inkaskim zlotem czy blyskotliwych zwyciestwach z podniebnymi piratami z Luftwafe pod angielskim niebem.

    A my wszyscy, Twoi czytelnicy, kapitalnych wpisow na tym blogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To kwestia czasu.
      Odkryje! :)

      Usuń
    2. Chyba nie - jej internet w ogóle nie ciągnie. Jeśli już coś czyta, to tylko wiadomości, zwykle zresztą te regionalne, które nie pokazują się w ogólnopolskich mediach.

      Usuń
  6. Coraz więcej jest programów "granych" przez tzw. naturszczyków, bo aktorami to oni nie są.
    Ale widać ludziom potrzeba takich programów, skoro powstają całe serie w kilku programach i nikogo już nawet nie dziwi, że oni recytują zamiast mówić i przesuwają się z miejsca na miejsce zamiast iść...
    Ale powiem Ci, że kiedy nie ma nic innego w telewizji, to czasem i ja się łapię na któryś z tych programów. Czasem, żeby się pośmiać, a czasem, żeby nie myśleć o własnych problemach. To trochę jak piłka nożna lub przycisk "P+" dla facetów :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może właśnie dlatego tak trudno mi to zrozumieć - bo mnie piłka nożna nie interesuje w ogóle :)

      Usuń
  7. Telewizor ? Nie ma lepszego niż ten, który odbieram ;) Wnuczka powiedziała "dziadziu spójrz gniazdo"...popatrzył na blokowisko...doliczyli się sześciu...a taniec Jej na łączce - czysta poezja w prozie życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw to miałem z moimi synkami, teraz z dziećmi kuzynostwa. Po prostu od takich małych szkrabów nie mogę oderwać wzroku. Telewizja niepotrzebna! ;)

      Usuń
  8. Nie oglądam seriali oprócz :)) "Bez powrotu" - ze świetnymi aktorami mało znanymi, bardzo dobre toto jest a i jeszcze "Paragraf Kate" ale tu dopiero pierwszy sezon i kręcą następne odcinki, świetni aktorzy. No może jeszcze Castle :))
    A przypomniałeś mi, dawno dawno temu za górami i lasami także lasami :)) byłam w remizie strażackiej na bożonarodzeniowym przedstawieniu. Się bałam nudów bo ojciec ciągał mnie po teatrach wiec miałam jakiś tam gust wyrobiony, ale się naprawdę ucieszyłam. Były też wygłaszane sztucznym głosem role ale koleżanki brat mnie wprost zachwycił, mówił tak jakby to było życie prawda z emocją z uczuciem. Do dziś pamiętam, mimo że lat minęło sporo i było to w zeszłym wieku gdzieś po środku no może trochę więcej niż po środku. :))
    Prawda jest taka że nie każdy może być aktorem bo trzeba się w rolę wczuć i być postacią którą się w filmie gra, powiedziałabym nawet że tak jak w życiu codziennym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja słyszałem kiedyś, że najlepszymi aktorami są ci, którzy nie mają własnej osobowości, którzy przywatnie są nieciekawi, nudni i do bólu przeciętni. Tak twierdził jakiś reżyser, już nie pamiętam, który. Mówił wtedy, że taki aktor jest jak puste naczynie - dopiero gdy napełni się go rolą, zaczyna żyć - ale zaczyna żyć życiem postaci, którą gra.

      Usuń
    2. Ha a to dopiero informacja.:) Najpierw mnie zaskoczyła przeleciałam w myślach znane postacie aktorów i doszłam do wniosku że ... może tak może nie. Filozoficznie z lekka. :)

      Usuń
  9. Jak sam napisałeś na Małżonki własnej exemplum, są ludzie, co tego czegoś bronić gotowi, jak niepodległości, zatem nad czem tu łzy ronić? Że masz czasu więcej na książki, luboż na coś pożytecznego?:)
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne, mości Wachmistrzu, ale gdy o tej samej porze, na innym programie, leci Battlefield?

      Usuń
    2. Nagrać! Wykonać; nie meldować o trudnościach, meldować o wykonaniu!
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    3. :) Pozdrawiam Panów

      Usuń
    4. Mości Wachmistrzu, zali nie wiesz, że mówisz do kogoś, dla kogo audio, video, tudzież digtal, to jedna czarna magia? Żeby w tem jakie koła zębate, albo chociaż siłowniki były, ale same druciki, jakoweś finfituszki kolorowe, a do tego paręnaście przycisków niewiadomego przeznaczenia. Oj, zda się, że jeśli coś poza wieczne pióro wystaje,to mnie tego już zapisać trudno. :(

      Usuń
    5. Nutko, i my pozdrawiamy - myślę, że Imć Wachmistrz także nie ma nic przeciwko, jako, że on zawsze płci białej jeno kortezyję winien ;)

      Usuń
    6. Nie ma...:) I również pozdrawia:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  10. Ja tam sobie mysle, ze dobrze miec czasem takiego serialowego odmozdzacza, gdzie aktorzy fatalni, a (medyczne, kryminalne, etyczne) problemy wybujale...
    Pozdrawiam goraco Ciebie i Malzonke

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No debil jakiś...

      Usuń
    2. Z jednej strony, sam lubię pogapić się na "Pingwiny z Madagaskaru", choć widziałem już wszystkie odcinki po kilka razy. Ale taki odmużdżacz musi mieć formę lekką, przyjemną i nie wymagająca wysiłku, żeby dało się przy nim odpocząć. O formie tego czegoś można powiedziec wiele rzeczy, ale na pewno nie to, że jest lekka i przyjemna. Przeciwnie, sprawia wrażenie, jakby aktorzy brali udział w orce na ugorze - taki wysiłek z nich wychodzi.

      Usuń
  11. Jakich aktorów, o czym godka, toż to amatorzy są :))) Kiedy byłam u P. w domu, miałam (nie)przyjemność obejrzeć kilka "Ukrytych prawd", "Dlaczego ja" i innych takich perełek współczesnej kinematografii. Nie wiem co "zauracza" mnie bardziej - aktorstwo czy geniusz scenariusza. I te dialogi! Samo życie ;D Po co zatrudniać aktorów, skoro ludzie oglądają tak robione badziewie z klepanymi z kartki tekstami? Co by im nie podsunąć, i tak obejrzą. To trochę jak z PKP - narzeka się, ale się wsiada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej śmieszy mnie, że na tych kartkach mają chyba też zaznaczone miejsce na oddech.

      Usuń
  12. Dlatego ja nie ogladam. zatrzymałam sie na etapie "Ally McBeal", "ER" i "Sześć stóp pod ziemią" i w tym towarzystwie sie obracam jak chce mi się serialu.

    OdpowiedzUsuń